Emu-Info
Our life is Emu!

To i owo - Klimat salonów gier, wasze ulubione gry salonowe

emuemu2 - 15-01-2006, 21:37
Temat postu: Klimat salonów gier, wasze ulubione gry salonowe
Witam wszystkim maniaków Callusa i Mame32

Proponuję temat dotyczący swoistego klimatu jaki panował w salonach gier około 10-20 lat temu. Jak to wspominacie? Bo mnie ogarnia wręcz niebiańska nostalgia, aż się łezka w oku kręci jak człowiek sobie przypomni, ile to 20 zł (starych) wydał. Potem były dwudziestozłotówki malowane przez szefa salonu żółtą kredką, płaciło się za nie 40 zł, oczywiście kupę ludzi oszukiwało i cichaczem wrzucało zwykłe dwudziestozłotówki. Potem szef się wycfanił i zmienił we wszystkich automatach kasety do pieniędzy na kasety na specjalne metalowe żetony z dziurką (lub bez) i skończyło się oszukiwanie. W moim mieście było 6 salonów gier. Kiedyś do naszego miasta przyjechał na plac "wędrowny" salon gier na świeżym powietrzu - automaty były poustawiane w przyczepach wagonowych, wchodziło się po schodkach na podwozie wagonu i się grało. Oczywiście każdy salon miał swoisty, osobisty klimat. Salon na wolnym powietrzu nie męczył, nie wdychało się smrodu z fajek i nie panował zaduch. W salonie tym grano głównie w takie hity jak Gyruss i Ghosts'n'Goblins. W salonie na PKP królowały gry: JuJu (japońska wersja Toki) oraz Kung-Fu Master, City Bomber. W salonie na PKS grało się głównie w Popeye, Exed Exes i Sea Fighter Poseidon. W salonie w dołku było najwięcej gier, były tam również flippery. A grało się głównie w Shinobi, Devil World, Phoenix, Tetris (wersja rosyjska), Punch Out!!! i Gauntlet II. Wszystkie salony w zamknięciu charakteryzowały się tym, że można było łatwo dostać w mordę, zwłaszcza od tych co zabierali innym pieniądze lub żetony. Przychodziło też dużo Cyganów którzy również nie byli nastawieni zbyt pokojowo do innych. Ci, którzy chcieli coś zabrać, najczęściej mówili "pożycz żetona". Oczywiście wiadomo było, że tu nie chodzi o żadne pożyczanie, tylko o przywłaszczenie sobie i nie oddanie. Raz jeden gościu skopał mi tyłek, ale za co, nie pamiętam. Czasami zdarzało się że jakiś nie okrzesany zakapior wywalał cię na siłę z automatu i sam przejmował grę, nie bacząc na konsekwencje. Mam nadzieję, żę wszyscy tacy cwaniacy skończyli w kiciu albo przynajmniej w poprawczaku. Oprócz "knajpowej" i co za tym idzie trochę niebezpiecznej atmosfery w salonach zamkniętych można było powdychać trochę "świerzego" powietrza czyli dymu z papierosów oraz cieszyć się zaduchem, bo pomieszczenie nie było wietrzone. Ogólnie to niektóre salony to były w sumie jak speluny albo meliny, ale i tak klimat był niepowtarzalny. Byłem wtedy dzieciakiem i nie bałem się aż tak że mnie pobiją bo co, będą dziecko bić? Raz jeden gościu tylko mnie oklepał ale nic mi się nie stało bo on nie umiał się bić (w sumie ja też hyhy). To było wiele, wiele lat temu. I nie wróci nigdy. Chyba że znajdzie się ktoś bogaty i nie będzie miał co z kasą robić... Ale kto wtedy przyjdzie grać?

Teraz ocalał tylko jeden salon - na PKP. Jest tam jeszcze kilka automatów, ale już dużo mniej niż kiedyś. Zniknęły gry hity, zniknęli ludzie, wszystko się jakoś rozpłynęło. Postawili wielką szafę - podróbkę Dance Dance Revolution z zamkniętym w środku niej pecetem i doczepionymi metalowymi dance padami. Kiblasto jakoś to wygląda. Wolę tańczyć na oryginale DDR 2nd Mix który można spotkać nad morzem, 20 km od mojego miasta. Tam oprócz DDR (na którym cały czas ktoś tańczy) można spotkać jeszcze inne automaty, które wzbudzają moje wspomnienia. Przychodzą tam letni wczasowicze spragnieni odrobiny rozrywki.

Wkroczyliśmy w erę internetu, zaawansowanych technik cyfrowych. Teraz możemy pograć sobie w ulubione starocie salonowe za darmo. Nic dziwnego, że spuścizna salonowa świeci pustkami. Kiedy przebywam tam, czuję się jak na wraku Titanica. Kiedyś było coś, a teraz... pustka... zupełna pustka.

Zapraszam do dyskusji, waszych opinii. Proszę też o podanie tytułów waszych ulubionych gier, w jakie graliście na salonach.

antico - 15-01-2006, 22:14

hohoho, jak epicko napisane :D

no tak fakt faktem salony z automatami mialy to coś co niestety zaczyna powoli odchzodzi w niebyt, i głównie ostały sie one w typowych miejscach rozrywki w dużych miastach, oraz nad morzem i w górach, niestety u mnie w mieście nigdy takowego salonu nie było więc nie mam za bardzo do czego wracać wspomnieniami, a szkoda, jednak zawsze bedać gdzieś w górach lub na nad morzem wybieralem sie do salonu w celu stracenia nieco czasu i pieniedzy, natomiast tytuly, ktore najlepiej wspominam z tamtycz czasow to.... cala seria Metal Slug (do dzis mam na kompie praktycznie wszystkie czesci tejze gry), Gauntlet II (pamietam ze do tej giery byl specjalny automat z miejscami dla 4 osob), seria King of Fighters (tez mam w domu cala serie romow od 94 do 2003, bo dalsze juz pojawili sie na PS2 co automatycznie oznaczalo koniec mojego zamilowania do KOF'a), oczywiscie Tekken, Die Hard Arcade, oraz moj ulubiony shooter - House of the Dead (i szczerze powiedziawszy to chyba pierwsza czesc tej serii mnie najbardziej uzekla, choc mialem przyjemnosc zagrania we wszystkie, a juz 3 to szczegolnie ssie)

zachecam inne stare salonowe wygi do udzialu w dyskusji ;] *patrzy na ZB i Gala*

Darkin - 15-01-2006, 23:02

Temat bardzo ciekawy, gratuluje autorowi pomysłu. Ja jako że mam 16 lat za bardzo nie mam dużo do powiedzenia w tym temacie, chociaż troszke coś się tam znajdzie. W moim mieście było kiedyś kilka salonów gier, do dziś nie przetrwał żaden. W niektórych barach stoi kilka automatów ale to tylko wyjątki. Jak miałem jakieś 9 lat pamiętam niedaleko mojego bloku właśnie w takim barze znajdowała się jakaś piłka. Oj ile razy to na wieczór prosiłem tatę aby poszedł ze mną pograć. I przy okazji tata też korzystał bo mógł sobie piwko wypicić ^^ Nie miałem wtedy żadnej konsolki i to była jedny forma elektronicznej rozrywki. W wakacje nad morze to jeździłem chyba tylko pograć na automatach. Właściwie wstyd się przyznać ale interesowały mnie tylko piłki i pinballe. Czasaem pograłem w jakiegoś Metal Sluga, Tekkena i kilka innych których tytułów już nie pamiętam. Ostatnio zagrywałem się w Hause of the Dead 2. Co ciekawe mama mnie namówiła i kilka razy zagrała ze mną. A potem codziennie chciała chodzić do salonu i pozabijać parę zombiaków xD
ZB - 16-01-2006, 00:10

Moja przygoda z salonem zaczlea sie gdzies ooo dawno w 1985r mialem wtedy 6lat. Kiedy z kolegami (dwuch starszych odemnie) skonczylismy grac w pilke jeden rzucil pomysl aby przejsc sie do salonu, akurat ze moi starzy byli wpracy a ja mialem cos drobnych to sie zgodzilem. Piersza gra w ktora wrzucilem monete wtedy bylo to stare 10zl byl Snake i pacman pozatym stalo tez duzo fliperow (Superman, Genie, Faraon...), no a ze nieumialem grac i niewiedzialem z poczatku jak co gdzie i kiedy szybko pozbylem sie 200zl. No niestety tak mnie to wcignelo ze zaczolem chodzic codzienie przegrywajac kupe kasy;]

W tamtym czasie byl to jedyny salon w moim miejsce ale w 88 albo 89 pojawil sie kolejny salon tzw. woz drzymaly. No i przyznam ze konkurencja niemal z tamtym gdyz gry byly poprostu full wypas: Contra, Devil Worl, Shinobi, Legend Of Makai, Commando, Vigilante. Niestety odjechal w dal.

No i wtedy pojawis sie slynny motyw kolesi pozycz na wieczne oddanie, zawsze przed wejsciem stali kolesie i bylo "kopsnij dwie dyszki" oczywiscie kase mialo sie schowna tak aby nieznalezli czasmi nawet w skarpetkach ;] a ze byli starsi i w grupce to nawet przeszukiwali kieszenie. Oczywiscie tepaki nic nieznajdywali ale jak stali to nici z grania bo po ow przeszukaniu zawsze bylo haslo "jak zobacze ze grasz to zywy z salonu niewyjdziesz". Czasmi aby zagrac bylem zmuszony zapalcic mu te 20zl (wsumie to jedna gra wplecy) i rozkoszowac sie magia salonu, niektorzy nawet czekali az ow kolesie pojda na obiad (a zmiany warty niebylo) wtedy dopiero mogli zagrac.

Pozniej w 90 pojawil sie kolejny salon w "garazu" niepodzialal zbyt dlugo bo gdzies tylko z rok zostal zamkniety z przyczyn hm.. rodzice i nauczyciele skarzyli sie ze dzieci uciekaja z lekcji ;] Oczywiscie temat kolesi pozycz na wieczne oddanie byl aktulany. Z tytulow jakie tam byly to pamietam Psihic 5, Zaxon, Bank Panic, Western Expres, Galaga.

Kolejny niby salon pojawil sie w 92 tez woz drzymaly ale staly tam tylko dwa automaty gdyz byla to strzelnica, pojawialy sie tam fajne tytult takie jak: Pang, Willow, DD Crew, Shadow Dancer, Pit Fighter, Twin Eagle. W lecie bylo tam spoko wszystko na swiezym powietrzu gdyz automaty staly przy wozie a stalo sie na schodkach, no ale gdy nastala zima niebylo zaciekawie, palce przymarzaly do zimnej metalowej wajchy, babka zona szefa na dziedobry zawsze mowila no chlopcy wrzuccie cos bo trza maszyny rozgrzac ;] Podobnie jak poprzedni woz drzymaly odjechal.

Nastepny pojawil sie w 93 umiejscowiony w budynku pomocy spolecznej, wtedy poraz pierwszy zobaczylem Street Fightera 2, szczena mi opadla, zawsze przy tym automacie byl tlok i ciezko bylo sie dopchac aby zagrac. Najlepsze bylo zianie bo nikt nieumial robic ciosow gdyz (chyba) wczesniej niebylo gry w ktorej wykonywalo sie polkola aby zrobic cios, no i koles ktory puscil ryu kulke zawsze byl wypytywany "jak to zrobiles prze koles jestes". Pojawily sie tam takie gry jak: Mercs, Final Fight, Hook, Crude Buster, Spiderma Videogame. Salon dzialal gdzies z dwa lata pozniej zostal zamkniety z przyczym mi nieznanych.

Pozniej w 94 i 95 pojawily sie dwa salony jeden w tzw. "blaszaku" a drugi w wypozyczalni kaset wideo, byly tam glownie gry na popolarny w tym czasie system MVS NEO-GEO. Do dnia dzisiejszego przetrwal tylko salon w wypozyczalni kaset.

Musze przyznac ze dzisaj brakuje mi tamtych czasow, kiedys bylem nazywany "nawiedzony" gdyz rozwalalem kazda gre. Dzisiaj niestety ale niema juz takich czasow i klimatow co kiedys, przychodze na salon i pustka czasmi tylko jakies male dzieci graja. Kiedys salon to byl drugi dom i czasmi spedzalo sie tam prawie caly dzien, teraz brak klimatow tekstow typu "niepatrz sie jak gram bo mnie peszysz", smorodu fajek zawsze przychodzilo sie przesiaknietym dymem, jarecka oskarazala ze pale fajek ;] Dzisiaj niema juz kolesi zbierajacych characz. Na salon przychodze tylko z kumplami aby wypic piwko albo obalic flaszeczke w cieple przed jakas imprezka i zawalczyc na fliperach bo na automatach niema nic ciekawego bo koles nieinwestuje w nowe gry sa tylko stare gry neo-geo (oplaca prad w wypozyczalni z zyskow) a pozatym wajchy na skosy niedzialaja ;]

Podobaly mi sie stare wajchy kiedys nagwintowana sruba, trzebabylo obwijac palca papierkeim aby niezdobyc odcisku ;] Czasami jak niebylo szefa i wajcha sie zacinala przynosilo sie srubokret rozkrecalo sie pulpit i dokonywalo naprawy. Albo rozkrecalo sie przykrecona szybke gdy nikt niewidzial odkladalo sie ja nabok a koles ktory mial najdluzsze rece nabijal kredyty przy wrzutniku i zgarnial kase.

Wsumie to temat tabu i mozna by pisac i pisac. Pozdrawiam starych saloniarzy, a wszczegolnosci z mojego miasta starych liderow grupy (ksywki "morówa, kłaku, wiesław") wyludzajacej kase.

Moje ulubione stare gierki to: Xaind Sleena, Iron Horse, Ghost Goblins...i wiele wiele innych ktroych w tym momencie niepamietam.

emuemu2 - 16-01-2006, 23:16

Dokładnie tak jak napisałeś tak było w moim mieście. Takie same teksty, pogróżki i ludzie z mafii salonowej zgarniającej haracze od małolatów i przeszkadzający grać.

Z tego co pamiętam też były rozwalone joye i przyciski od automatów. Często spotykało się joye "na dwa palce" czyli malutkie wajchy-pypcie, które się trzymało w dwóch palcach. Zjechana blacha od pultpitu dookoła joya z powodu zbyt nadmiernego dynamizmu gry poszczególnych grajków :). Jednak joysticki salonowe miały jedną ciekawą zaletę, że najczęściej były zbudowane na bazie mikroprzełączników zagranicznego pochodzenia, przez co były dość trwałe i solidne, podczas gdy w naszych ówczesnych ośmiobitowcach używało się najczęściej zwykłych joysticków na gumkach lub blaszkach które szybko się psuły zwłaszcza przy emocjonalnym giercowaniu. Automaty z uszkodzonymi kasetami, które zjadały żetony i nie nabijały kredytu. Psujący się obraz w niektórych automatach (zmieniające się lub znikające kolory na obrazie lub całkowite zaniki obrazu). Niektóre automaty wogóle nie nadawały się do grania. Bywały też gry, które się zawieszały podczas grania. Jedna z tych gier to był Jackal, jeden facet doszedł prawie do końca i już miał walczyć z ostatnim bossem a tu gra się niespodziewanie zawiesiła. On nawrzucał żetonów i chciał przejść całą grę a tu lipa. Pozostało oczywiście wyłączenie automatu z sieci i ponowne włączenie czyli reset. Ale wtedy gra od początku :)

Zapomniałem napisać, że u nas w wypożyczalni kaset też był salon. Teraz chyba już go nie ma, ale z ciekawości zajdę tam sprawdzić, może jak będzie to zagram :)

Saper - 17-01-2006, 13:58

Wreszcze jakiś pożądny temat :)

Swoją *kariere* w salonach zacząłem w wieku 3-4 lat :)

Jednym z pierwszych salonów w jakim byłem, był salon Jeleniej Górze w 1992 roku. Były tam przeważnie samochodówki i pare flying shooter'ów. Pamiętam tylko jeden tytuł z tamtego salonu - Road Riot 4WD (dzięki destructor!). Był też flying shooter, ale zamało szczegółów z niego pamiętam, by ktoś pomógł mi wskazać tytuł. Muszę pościągać schooter'y z lat 1987-92 i zobaczyć, który utkwił mi w pamięci.

Następnie w związku z tym, że mieszkam na peryferiach miasta, miałem kilkuletnią przerwe z *odwiedzaniem* salonów (wtedy byłem na zimowisku) do 1997 roku. W tym roku znalazłem salonik w moim mieście (Wrocław). Był on w wyporzyczalni kaset. Na początku były dwa automaty. Najpierw Metal Slug 2 i Tekken 2. Później gdy inni również znaleźli ten salonik, to robiło się czasami bardzo tłoczno :) Z racji tego, że salonik był trochę daleko od mojej chałupy, to bardzo żadko tam bywałem. Stałym bywalcem tego saloniku byłem od 2001 roku, bo ta wyporzyczalnia była na drodze do mojego gimnazjum. Wtedy to się działo... Nawet 3 automat dostawili :)
Gry co jakiś czas były zmieniane. Najpier był Metal Slug i Tekken 3. Takken 3 nie zmieniali. Metal Slug'a były 3 części - 1, 2, X. Na 3 automacie gry z co jakiś czas były zmieniane. Najpierw był Crusin' USA, a następnie Pang! 3, Elevator Action Returns, Die Hard Arcade i Fighting Layer. Później doszły również 2 pinball'e. Jednym z nich był Arabian Nights. Gdy skończyłem gimnazjum i zdałem do LO, to przestałem chodzić do tego saloniku. Obecnie został zlikwidowany... Co prawda niedaleko jego otworzono nowy... Ale raczej to jest salon hazardówek niż gier.

Wracając do 1997 roku, to niedługo przed wyjazdem na wakacje, nawiedziłem salon PKP. Pamiętam 2 gierki - The Punisher i jeszcze jedną chodzoną bijatyke (Fighter 2.5D). Do wyboru były postacie z X-Men'ów. Nie był to napewno X-Men z 1992 roku, dostępny na MAME.

W 1997, na wczasach, były 2 salony gier. W piewszy stał w jakimś barze. Pamiętam 2 gierki - Mortal Kombat i Super Side Kicks. Większy to dopiero miał klimat. Z daleka wyglądał jak mały dworek. Wszystkich gierek nie sposób wymienić... The Punisher, Zero Team, The Simpsons, Mortal Kombat 1&2, Out Run, wiele gierek piłkarkich i...

W 1999 roku byłem w tym samym miasteczku na wczasach. Nie było już tego dworku, ale były 2 mniejsze salony (dwa automaty stały przy jednym z barów: Metal Slug i San Francisco Rush). Pierwszy stał w dużym namiocie. Był nie daleko morza i czasem było słychać fale uderzające o plaże. Gry: Ehrgeiz, Soul Edge (ta gra to dopiero zrobiła na mnie wrażenie, do dziś grywam w nią na ZiNc'u), Mortal Kombat 4, Cadillacs and Dinosaurs, Alien III: The Gun i jeszcze kilka innych o których nie pamiętam... Były również pinball'e - World Cup 94 i Getaway - High Speed 2 w które przeważnie grałem. Drugi salonik był w jakimś garażu. Najlepszy był właściciel, stary dziadek, który chyba wszystko wiedział o automatach i grach. Co by się jego nie zapytać to wiedział, czy o board, czy o gre. Gry jakie pamiętam: The New Zealand Story, Big Fight: Big Trouble in the Atlantic Ocean, The Simpsons, Power Instinct Legends, Street Fighter II, Street Fighter Zero, Final Fight, Vendetta i pinball: Popeye.

W 2000 roku ponownie nawiedziłem to miejsce. Moje *ukochane* :wink: flipery znikły, ale był jeden nowy - Guns N' Roses. W salonach oczywiście pare gier znikło, a pare przybyło. Nie będę wymieniał jakie gry znikły, tylko te co były. A więc: Soul Edge, Die Hard Arcade, Night Slashers, Metal Slug 2, Cadillacs and Dinosaurs, The King of Fighters '94, Top Hunter, Spin Master, World Heroes 2, Chase HQ. W drugim salonie: Metal Slug 1 (na którym straciłem z 30 złotych :) ), Out Run, Final Fight, Street Fighter II i jeszcze pare innych. Przy jednym z barów stały dwa albo trzy automaty. Pamiętam tytuł tylko jednej z nich - Ultimate Mortal Kombat 3.
Jako, że pogoda nad morzem, tego roku była fatalna (ciągle deszcze), to trochę chodziło się po okolicznych miejsowościach. Może nie będę się rozpisywał w jakich miejscowościach byłem, tylko wymienie jakie gry jakie pamiętam: Lucky & Wind, Tekken 2&3, Moltal Kombat 4, Dynamite Deka 2 (kontynuacja Die Hard Arcade, emulowana jest angielska wersja tej gry - Dynamite Cop), Alpine Racer 2, Metal Slug X, Ehrgeiz, The Punisher, Virtua Fighter 3, Mace: The Dark Age i Terminator 2 - Judgment Day.

W 2004 roku otworzono we Wrocławiu nową kręgielnie, a że były w tym czasie matury, to z klasą poszedłem do tej kręgielnii. Jak się później okazało, był tam również salon gier... tak więc ok. 80% osób poszło do salonu, a reszta na kręgielnie. W salonie były przeważnie gry 3D: Daytona USA 1&2, Mortal Kombat 4, Virtua Tennis, Alpine Racer 2, Virtua Racing, Sega Rally i Metal Slug.

W 2005 roku byłem na wczasach w Pobierowie. Były 3 salony. Pierwszy z nich to prawdopodobnie był przerobiony graraż. W środku były niebieskie, albo fioletowe neony. Gry były przedewszystkim z nowszych automatów: Model 3: Scud Race, The Lost World, Harley Davidson & L.A. Riders; Naomi 2: Virtua Fighter 4, Beach Spikers; Hikaru: Star Wars Racer Arcade; Namco System 246: Time Crisis 3 i Namco System 258: Tekken 5.1 . Były również starsze automaty - Midway V Unit: Crusin' World i Model 2: Dynamite Deka 2 i Sega Rally.
Drugi salon nie wyróżnaił się niczym szczególnym, ot nie duże pomieszczenie w którym stały automaty. Gry jakie tam się znajdowały: Model 3: The Lost World; PPC JC SYSTEM TYPE-C: Operation Tiger; Midway V Unit: Crusin' World, Crusin' USA, Naomi: House of the Dead 2; Namco System 22: Rave Racer; Namco Super System 22: Alpine Racer; Model 2: Daytona USA.
Trzeci salon był powiedzmy w 2 częściach, ponieważ automaty stały w 2 pomieszczeniach, po 2 stronach jezdnii. Były tam starsze gry, które za wyjątkiem jednej, miałem już okazje kiedyś pograć: Namco System 12: Tekken 3, TTT; ST-V: Die Hard Arcade; Vendetta i pare innych.
W pierwszych 2 salonach powiedzmy, że był ruch. Natomiast trzeci świecił pustkami. Nazwy boardów przy grach dodałem celowo, dzisiaj ludzi ciągnie przedewszystkim do grafiki, a nie grywalności. Tam gdzie gierki są *pikne*, zawsze znajdą się chętni do gry. Natomiast tam gdzie są gry old school'owe... (można sobie samemu dokończyć)

Tak z ciekawości przeszedłem się do miejscowości w której byłem w 99 i 2000 roku (była odległa ok. 8 minut drogi od domku w którym mieszłałem). Były te trzy automaty obok baru. Z tytułów pamiętam tylko Metal Slug'a 5. Obydwa salony zostały zlikwidowane. Ba, nawet trawa pożądnie obrosła miejsce gdzie stały. Niedaleko miejsca w którym znajdował się jeden z nich, stał jakiś opuszczony sklep (nazwałem to tak, ponieważ nie *pełnił on* swojej funkcji, jacyś ludzie siedzieli przed wejściem i popijali jakąś herbate\kawke). Przez szyby było widać stojące w nim automaty...


Do czego zmierzam: Kiedyś nie było problemów ze znalezieniem salonu. Obecnie salony kojarzą się z przeszłością i wakacjami, czymś co kiedyś zniknie i o czym większość ludzi zapomni...

Salony zaczęły powoli zanikać od chwili, gdy pojawił się PSX. Fragment artykułu z histori gier samochodowych, potwiedzający moją teze:

Timeline - Driving Games napisał/a:

Year 1994: 2D driving games are now obsolete, and the same has happened to 3D games based on flat polygons ("Virtua Racing" and "Hard Drivin'").
Textured polygons become the graphics standard.

Daytona USA:
The first Sega Model 2 driving game, based on the "Virtua Racing" concept, but textured polygons were used instead of flat polygons.
Also the car handling and physics were very advanced.
At this time the arcade hardware was still very ahead of the home systems.
This is the status of the home videogame systems when "Daytona USA" came out in 1994 (console data refers to europe):

Consoles:
16-bit consoles like the MegaDrive and the SNES were the industry standard.
There was only one 32-bit console available: the 3DO
Atari Jaguar, N64, PSX, Saturn, Sega 32X, did not exist at this time.

PC:
No 3D acceleration cards available
State of the art processor: 486 or perhaps a Pentium 60/90 MHz (it cost a fortune)

In conclusion, the "Daytona USA" arcade game is the perfect example of the disparity that existed between the hardware used in arcades and the one available at home. This was in 1994.


Gdy Sony wydało swoją konsole, tak jakby zrównało moc konsol z automatami. Ludzie "z czasem przekonali się o tym" (przenośnia) i kupowali konsole, by cieszyć się grami arcadowymi w domowym zaciszu.

Gry które lubie... Są nimi wszystkie te, które choćby kątem oka widziałem, nie ma w tym żadnego wyjątku.

[EDIT]
Poprawiłem moją wypowiedź. Chyba teraz już jakoś trzyma się całości... (to co dopisałem/poprawiłem jest napisane kursywą)

ZB - 17-01-2006, 15:21

Saper poruszyl temat podrozy wiec moze doskrobie cos do mojej poprzedniej wypowiedzi bo nic tam otym niewspomnialem. W mojej dotychczasowej karierze podroznika niezaduzo widzialem salonow poza miastem, no ale byly. Najbardziej taki bliski salon byl w sasiednim miescie a mianowicie w Sandomierzu. Niepamietam jaka to byla ulica ale bylo to blisko szkoly gdzie po drugiej stronie ulicy staly drewniane baraki a w jednym z nich byl salon. Jako ze w 93 stalem sie szczsliwym posiadaczem amigi, i niebylo zaduzo osob ktore posiadaly jakies gry w moim miescie kumpel naowmil mnie abys my pojechali do sandomierza bo byl ze znajomym wlasnie na salonie i tam koles nagrywal tez gry na amige, a ze niebylo jeszcze ustawy antypirackiej bylo to jak najbardziej legalne. Bez namuslu wzilem troche dyskietek i pojechalismy, po dojechaniu w poblize barak wydal mi sie troche malutki ale w srodku to juz cos innego. Stalo tam ok 6-7 automatow, z czego dwa zwrocily moja uwage, ogromne paki z 21' monitorem, wtedy poraz pierwszy zobaczylem Night Slashers wlasnie na tym automacie, normalnie przyznam ze gralo sie wysmienice pozatym ze bylem troche maly i musialem grac z glowa uniesiana do gory. Pamietam ze koles do jednego automatu mial podpieta amige i kolesie grali jak zapalency w Sensible Soccer Jezdzilismy tam jeszcze przez oklolo dwa lata az pozniej samemu sie niechcialo a pojawilo sie umnie nowe zrodlo softu darowalem sobie podroze. Z gier ktore tam widzialem pamietam Agressor Of Dark Kombat (na 21') Karate Blazer, Sunsetriders, Punisher, Knights Of Rounds. Musze przyznac ze wtedy kolesie miejscowi byli bardzo przyjazni dla obcych, wogole niesepili kasy, gralismy razem na "dwuch" wyminialismy sie spostrzezeniami uwagami i sposobami w grach, kolesie nawet pozyczali nam kase na gry do ami kiedy nam sie forsa skonczyla, oczywiscie oddawalismy nasetpnym razem, wdzisiejszych czasach to pewnie odrazu bylby oklep dla kolesi z innego miasta. Dzisiaj z tego co slyszalem od zanjomych jest tam kafejka internetowa i stoja podobno dwa automaty.

Drugi salon jaki widzalem pozamiastem byl w krakowie w uliczce po lewej od koscila mariackeigo. Jako ze bylem tam z wycieszka szkolna w 93 niemalem zbytnio czasu zagrac ani zostac gdyz niemielismy duzo czasu wolnego a na salon trafieem prawie pod koniec czasu, byly tam troche niezlych gierek min. Big Fight, SF2, Pit Fighter (oryginalny automat) dwa jakies symulatory i automat z pistoletem niestety tytulow niepamietam.

W moim miescie zdazaly sie tez przyjazne salony z wesolym miasteczkiem, ale niebylo tam zaciekawych gier, jedna wpadla mi w oko ale niepamietam tytulu. Byla to strzelanka z kokpitu, obraz sie scrolowal na rozne strony a wtedy sterowalo sie celownikiem i strzelalo w samoloty i rozne pojazdy na ziemi cos ala operation wolf tyle zo obraz przesowal sie w rozonych kieronkach a nie tylko w jedna strone. Jesli ktos kojarzy tytul prosze o pomoc.

Tak jak Saper wspomnial potwierdzam ze kryzys pojawil sie z nadejsciem psx, wtedy powstaly salony konsolowe i kazdy wolal zaplacic za godzinke i pograc do bulu niz szybko stracic kase na salonie, a pozatym wogole lepszy gry itp. itd.

Pozdro dla maniakow salonow.

diablos - 19-01-2006, 03:03

Moja przygoda też się zaczęła dosyć dawno , dawno temu tak jak i antico nie chodziłem w mieście do salonów nawet nikogo tam nie korciło [każdy c64,Amigi] . Pierwsze spotkania a zarazem ostatnie były na tzw. Wypadach klasowych , wycieczki itp.. oczywiście każdy podniecony wpatrywał się na ekrany aby podziwiać jak jego rówieśnicy szaleją na automatach , kiedy każdy powoli kumał ocb zaczynał sił na własną pule kasy oczywiście jej nie brakowało jak to bywa na wycieczkach zawsze jesteś dobrze zaopatrzony w $$ z tego co pamiętam każda tzw. Przerwa itp była wykorzystywana na automatach graliśmy w typowe chodzone mordobicia [nazw nie pamiętam ] . Co do tematu chamstwa z niczym takim się nie spotkałem nie było wyłudzania kasy itp ale kto wie jak by to było zamiast 15-18osob pojawiły się 2 ….. Tak jak i wycieczka tak i giercowanie się skończyło [takich wycieczek pamiętam z 5 ] każda była zakończona sukcesem . po paru latach naszła era salonów konsolowych był okres że co 5 brama to jakiś salon ;] no i nie za pomne masa godzin grania na N64 {James Bond} a po roku psx {Fighting Force itp}Minoł kolejny roczek a może i 2 no i konsola pojawiła się w chacie zanik salonów faktycznie był odczuwalny , salony zaczęły sprzedawać konsole , wypożyczać gry itp. Aby ratować biznes …. niestety długo panowie nie pociągnęli biznesu …
A więc nie poczułem panowie tego stu procentowego uroku typowych salonów z maszynkami arcade… ale dobre i to co przeżyłem ;]

edit : o dziwo destructor sie nie wypowiedział jeszcze ;]

destructor - 19-01-2006, 17:16

diablos napisał/a:
edit : o dziwo destructor sie nie wypowiedział jeszcze ;]

Kurde miałem nic nie pisać ;]
W salonie spędzałem czas od godziny 10 rano do 22 (czasem do 24) z przerwami kiedy musialem koniecznie iść do szkoły. Ale w weekend to nawet na obiad do domu nie szedłem.
Nawet nie pamiętam przez ile lat to trwało (bardzo długo) w każdym razie za tą kasę co przetraciłem miałbym niezłą chatę.
W Częstochowie jako jedyny ukończyłem Xain'd Sleena (i to nie wiem jakim fartem ale jednym życiem). Z ciekawszych ukończonych przeze mnie gier mozna wymienić: Typhoon (1 życie), Rygar (1 życie), Dragon Spirit (1 kredyt, raz w życiu skończyłem na automacie), Gryzor (1 życie), Shinobi (1 zycie), Gondomania (1 życie), Terra Force (1 kredyt), Ahura Blaster (1 okrążenie 1 kredytem), Psycho Soldier (1 życie), Rambo III(tutaj tylko jest jedno życie), Secret Agent (1 życie), Wonder Boy in Monster Land (tu też jest 1 życie), Wonder Boy III (1 kredyt), Kid Niki - Radical Ninja (1 kredyt), The King of Dragons (1 życie), Toki (1 kredyt), Shadow Dancer (1 kredyt), Out Zone (1 okrążenie 1 kredytem) i nie pamiętam czy czasem nie skończyłem Midnight Resistance.
Moje granie na tych tytułach nie było łatwe bo zawsze na plecach wisiał mi tłum gapiów, nie wspominając jak jeden z kolesi nawąchał się kleju i wskoczył mi na automat, ale dałem radę bez patrzenia przez moment.
Nie grywałem w gry typu Street Fighter czy Mortal Kombat ale lubiłem patrzeć jak w to grają inni.
Gier które były w Częstochowskich salonach nie będę wymieniał bo za duzo pisania, mam je w MAME pod zakładką 'salon' ;]

Oczywiście były ekipy daj żetona itp. ale że grałem na grach w które oni grali i podobało im się jak gram miałem z tym luz. Potem byłem większy to już mnie to nie obchodziło :D
Podziwiałem gości którzy grali bardzo dobrze w gry na których mi wogóle nie szło. Np. kończyli bez problemu 1942, Dragon Spirit jednym życiem czy bardzo daleko dochodzili w 1943,. Nie wspomnę jak niektórzy kończyli Knights of the Round popijając w międzyczasie jakieś napoje (napój w jednej ręce a drugą grali).
Bardzo lubiłem grać (ale to we dwóch tylko) w Ikari III i podobał mi się Terminator 2 bo miał wielki ekran ale grało się rzadko bo 2 żetony trzeba było wrzucić.
Oczywiście w niektórych grach nie były podłączone przyciski od bomb (np. Typhoon), nie było obracania (Midnight Resistance, Heavy Barrel, Gondomania). Były joye 4 kierunkowe w grach 8way albo działały 2 skosy a 2 nie działały i takie tam inne historie z joyami.
Generalnie wszyscy się znali ze wszystkich salonów zazwyczaj przychodzili tylko stali bywalcy (których było oczywiście mnóstwo, salony popołudniami wypełnione po brzegi graczami). Trochę się pograło w jednym salonie potem się skoczyło do innego i tak dzień leciał (i kieszeń pustoszała).
Blisko zmierzchu salonów arcade chłopaki nauczyli się otwierać automaty scyzorykiem i wyciągali kasę i nabijali kredyty, było tak w dwóch salonach: George i Cepelianka.

Kiedyś Defenderowi coś się popierniczyło w programie i dał nam max kredytów i jak ich ubyło dośc sporo to znowu dawał ale radośc trwała góra godzinę bo szef salonu się skapnął że coś jest nie tak.
Pamiętam też jak pierwszy raz zainstalował gość grę Dragon Spirit, idę do salonu (taka buda na kółkach) a tu ludzie na zewnątrz stoją bo się nie da wejść do środka, kredytów nawalone, kolejka do gry zaklepana na 8 godzin to spokojnie. To chyba była jedyna gra która zrobiła taką furrorę w Częstochowie. Zrobiłem nawet grę planszową Dragon Spirit, niestety już jej nie mam.

No skoro wspomniałem o zaklepywaniu to było coś takiego że wrzucałeś kredyt i musiałeś czekać na swoją kolejkę, nikt nikomu się nie wtrącał, kolejka była pilnowana jak się należy. Czasami niektórzy nie dotrwali do swojej kolejki do odsprzedawali kredyt albo dawali za darmo. Można było oczywiście się dogadać co do zmiany kolejki bo ktoś musiał iść np. na obiad.

Gdy człowiek się trochę zestarzał chodziło się już na 2-3 godzinki do salonu we dwóch, ale to już były czasy gdzie zaczął pokazywać sie tekken, dobrych strzelanek ani chodzonych mordobic nie było. Potem były wyscigówki i gry wieloekranowe na których nie grałem a potem ********** wszystko strzelił w momencie i się skończyło. Co prawda ktoś czasami otworzył jakiś salon ale od razu zamykał bo nie przynosił dochodów.

Aha, moja pierwsza gra w którą zagrałem na automacie to była Track and Field (albo Hyper Sports bo to podobne), może nie tyle w nią grałem co naparzałem kolesiowi w button ;]

A że mi koleś kiedyś powiedział że ma w domu na Amidze identyczną Gondomanię jak w salonie to zacząłem szukać tej gry w necie, chociaż jakiegoś opisu i trafiłem (po kilku latach, nie tak od razu) na mame.dk i dalej to już wiadomo :D PLScores, MARP, TwinGalaxies, MAMESCORES 2 i zobaczymy co dalej.

Obecnie gram dużo, bardzo dużo na MAME. W okresach turniejów potrafię siedzieć po 18 godzin przez kilka dni pod rząd i klepać w gry, żona mi tylko żarcie podstawia ;]

Aktualnie męczę japońskie Donpachi i Cyvern.

Dobra wystarczy, co tu pisać, starzy wyjadacze będą tęsknić za tym wszystkim co było a młodsi wiekowo nigdy nie zrozumieją o co tu chodzi ;]

EDIT
Jeśli chodzi o wyjazdy to raz miałem w tamtych czasach okazję zagrać na dworcu w Katowicach i muszę powiedzieć że salon tam był zaniedbany w porównaniu do salonów Częstochowskich.

I jeszcze jedno, w pewnym okresie właściciele salonów wprowadzili czasówki, czyli po załózmy 3 minutach trzeba było dorzucić żeton żeby pograć dalej. Było to w momencie kiedy salony zaczęły przynosić mniejsze dochodzy i właściciele salonów szukali jakiegoś wyjścia żeby nie zbankrutować. Na szczęscie były 2 salony gdzie czegoś takiego nie było. Potem czasówki zlikwidowano bo guzik to zwiększyło dochody, jedynie niektórzy klienci odeszli na zawsze z tych salonów. Ale to już było za późno, era takich salonów skończyła się najwcześniej.

MameFan - 02-03-2007, 11:29

Przyznam się że nie znałem historii PSX i nie wiedziałem że konsola Sony Playstation miała swoją premierę już w 1994 roku. Gry na Playstation - owszem, lepsza grafa i dźwięk i tak dalej, ale to nigdy nie będą oryginały takie jak na automatach z salonów, takie jak na Mame i żadne Sony Playstation nie odtworzy ich klimatu, chyba że na Sony Playstation jest dostępny emulator Mame. Oczywiście, dla wielu ludzi gry z Playstation były po prostu lepsze, ale mnie jednak nadal bardziej pociąga nostalgia salonowa i Mame aniżeli nowoczesne gry, te nowe gry to po prostu już nie to samo... Sony Playstation mimo wszystko dość późno jakby wyparło automaty, bo przecież jeszcze po roku 2000 salonów było troszkę.

Pamiętam też czasy kiedy na rynku komputerów szesnastobitowych królowała Amiga 500 i pewnie wy tak jak i ja posiadaliście ją w swoich domach. Akurat tak się złożyło że wtedy pomimo posiadania Amigi dalej chodziłem na salony gier. Miałem cichą nadzieję że to co zobaczę na salonie będę mógł mieć w domu. Spisywałem tytuły gier i chodziłem po tzw. "studiach komputerowych", czyli w wolnym tłumaczeniu lokali służących do kopiowania za kasę gier legalnych inaczej :). Jak już udało się dorwać taki sam tytuł na Amigę to byłem bardzo zadowolony. Niestety, po przyjściu do domu i odpaleniu na Amisi smutek zagaszczał na mojej twarzy. Gorsza grafika, gorsza animacja, gorszy dźwięk, zubożenie szczegółów gry. Kiedyś mi się wydawało że Amiga 500 czy 1200 (którą miałem później) to szczyt technologii - technologii która potrafi dorównać automatowi do gry. Jednakże nie znałem kilku ważnych szczegółów zagadnienia.

Po pierwsze, wersje gier salonowych na Amigę 500 to często po prostu wersje na komputer domowy. Nigdy nie mogłbyby być takie same jak na oryginalnym automacie.

Po drugie, automat do gier zawiera w sobie na ogół potężnie obsadzoną płytę główną, która możnaby powiedzieć jest sama w sobie "grą":



Taka płyta główna to możnaby powiedzieć nie jeden komputer, ale kilka komputerów w jednym. Oprócz oczywiście układów z samym kodem gry zawiera najczęściej kilka procesorów, kilka układów dźwiękowych, układów pamięci oraz różnych dodatkowych pomocniczych podzespołów. Jest to unikalna technologia wymyślona przez japońskich inżynierów. Wszystkie te układy współdziałają ze sobą w ściśle określony sposób. Tak więc nie jest to gra wczytywana z dyskietek czy dysku twardego jak to mi się kiedyś wydawało. Myślałem że automat to jakiś komputer do którego szef salonu wkłada co jakiś czas "duże kardridże z grami". Nic bardziej błędnego. Zastosowanie kilku procesorów i innych układów scalonych pozwoliło na uzyskanie rewelacyjnej (jak na tamte czasy) grafiki i animacji oraz dźwięku który niejednokrotnie był digitalizowany (sample ludzkiego głosu i instrumentów co było na tamte czasy rzadkością). Równoległe ośmiobitowce (ZX Spectrum, Atari, Commodore 64) nie były w stanie nawet w 10% oddać tego, co prezentowały automaty, nawet pomimo podobnych parametrów graficznych - np. rozdzielczości ekranu, gry z automatów na ogół nie miały dużej rozdzielczości ekranowej, wszystko ładniej wyglądało dzięki zastosowanemu antyaliasingowi który zapobiega "kanciastym" pikselom. Jak na ironię, zastosowane w automatach procesory były już także obecne właśnie w ośmiobitowcach i szesnastobitowcach, np. Motorola 68000 znana z Amigi 500, Z80 znany z ZX Spectrum czy M6502 - podobny do tego jaki "siedzi" w Commodore 64.

Tak więc Amiga była dla mnie tylko namiastką salonu. Najbardziej się wkurzyłem jak zobaczyłem grę Moon Walker w wersji a Amigę. Zupełnie inna gra, normalnie żenada nic więcej.

W końcu pozbyłem się Amigi i kilka lat byłem bez komputera. Potem kupiłem sobie Celerona 333 ale nie wiedziałem że już dostępne były emulatory Callus i Mame. Dopiero u znajomego zobaczyłem Callusa i grę Warriors Of Fate. Oniemiałem, że on to ma. Sprawdziłem czy to to samo i rzeczywiście identyko. No i tak się się zaczęła moja przygoda z Emulatorami. Najpierw dużo bawiłem się na Callusie a teraz na Mame32. Mame jest świetnym emulatorem. Potrafi w doskonały sposób naśladować układy elektroniczne z automatów.

I klimat salonów pozostał, choć to już nie to samo. Brakuje mi ludzi, brakuje automatów. Co lato udaję się do pobliskiej miejscowości na salon, czasami sobie tam w coś zagram. Ostatnio zagrałem w Rave Racer ale jakoś kiepsko mi sterowanie kierownicą szło i szybko wtopiłem. W domu odpaliłem Rave Racer z emulatora Viva Nonno i trochę lepiej mi idzie. I nawet szybko działa, zupełnie jak na salonie.

ZB - 02-03-2007, 14:44

MameFan napisał/a:
Po pierwsze, wersje gier salonowych na Amigę 500 to często po prostu wersje na komputer domowy. Nigdy nie mogłbyby być takie same jak na oryginalnym automacie.


Trzeba dodac ze w roku 90 i wstecz kiedy to wychodzily ow konwersje Amiga 500 byla wyposazona tylko w 0.5MB pamieci i kiepski uklad graficzny OCS, wiec programisci niemogli zbyt poszalec i wiele wicisnac. Chociaz pozniej kiedy wyszly lepsze modele Amig z 1-2MB powstalo sporo swietnych gier trzymajacych poziom z wycisnietym sokiem np. LionHeart, Disposable Hero, Ruff'n'Tumble itp. Ale mimo to bylo juz za pozno, nadchodzil schylek commodore i czasy konsol.

kuk - 02-03-2007, 22:03

Jako że powyższe posty "wyczerpały" ten temat(tak mi się wydaje), od siebie dodam niewiele.
Była zima bodajże rok 1985...Dworzec K-CE-Ligota (wtedy mieszkałem gdzie indziej(sąsiednia dzielnica) a do Ligoty przyjeżdżałem na Wszystkich Świętych)Czekam z rodzicami w poczekalni dworcowej (bynajmniej nie na okręt) a tu taki "fajny" automacik stoi (było tam ich kilka ale tylko ten zapamiętałem) z grą Space Invaders no i popłynąłem.Potem akcje toczyły się według wyżej wymienionych schematów,klimaty zaduchu(zamknięte salony) i "strachu"(daj żetona),"Barakowozy",salony dworcowe i centrum K-CE,salon osiedlowy,odnośnie tego salonu stał tam automat z grą Gals Panic na którym grało się z wypiekami na twarzy, najlepszym graczem okazała się siostra od kumpla(podałem jako ciekawostkę wtajemniczeni będą wiedzieć o co chodzi).Czasy były to zaiste piękne i niepowtarzalne....Jednym słowem "Fajne".Na dzień dzisiejszy zdarza mi się szarpnąć w jakiś "dziwny" automacik raczej z ciekawości (ostatnio dosiadałem "powietrznego roweru" by zbierać sobie baloniki,zasiadałem również za kółkiem "ciężarówki")nie piszę zabawa przednia ale urok dzisiejszych salonów już inny.Obecnie ożywiam wspomnienia dzięki emulatorowi MAME który sprawia mi największą frajdę,czemu?.... Wystarczło grać w salonach a odpowiedź nasunie się sama.

MameFan - 02-03-2007, 23:28

Dobrze by było stworzyć razem jakiś club z prawdziwymi automatami w którym możnaby się było spotykać i przeżywać to wszystko jeszcze raz...

Z tymi grami z Amigi to fakt że niektóre były fajne, ale ich grywalność też była różna. Jakoś te salonówki miały dla mnie największą grywalność.

ZB - 03-03-2007, 04:15

MameFan napisał/a:
Z tymi grami z Amigi to fakt że niektóre były fajne, ale ich grywalność też była różna. Jakoś te salonówki miały dla mnie największą grywalność.


porownanie amigi w domu wobec grania na salonie i na odwort ima sie z klimatem i jest raczej absurdalne.

destructor - 03-03-2007, 14:00

MameFan napisał/a:
Dobrze by było stworzyć razem jakiś club z prawdziwymi automatami w którym możnaby się było spotykać i przeżywać to wszystko jeszcze raz..

Jak ktoś ma dom a nie mieszkanie w bloku i np. nieuzywany garaż to może sobie zrobić coś takiego. Każdy chętny na spotkania mógłby zasponsorowac jakiś automacik jeśli miałby parę groszy na zbyciu.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group