Emu-Info
Our life is Emu!

To i owo - Klimat salonów gier, wasze ulubione gry salonowe

emuemu2 - 15-01-2006, 21:37
Temat postu: Klimat salonów gier, wasze ulubione gry salonowe
Witam wszystkim maniaków Callusa i Mame32

Proponuję temat dotyczący swoistego klimatu jaki panował w salonach gier około 10-20 lat temu. Jak to wspominacie? Bo mnie ogarnia wręcz niebiańska nostalgia, aż się łezka w oku kręci jak człowiek sobie przypomni, ile to 20 zł (starych) wydał. Potem były dwudziestozłotówki malowane przez szefa salonu żółtą kredką, płaciło się za nie 40 zł, oczywiście kupę ludzi oszukiwało i cichaczem wrzucało zwykłe dwudziestozłotówki. Potem szef się wycfanił i zmienił we wszystkich automatach kasety do pieniędzy na kasety na specjalne metalowe żetony z dziurką (lub bez) i skończyło się oszukiwanie. W moim mieście było 6 salonów gier. Kiedyś do naszego miasta przyjechał na plac "wędrowny" salon gier na świeżym powietrzu - automaty były poustawiane w przyczepach wagonowych, wchodziło się po schodkach na podwozie wagonu i się grało. Oczywiście każdy salon miał swoisty, osobisty klimat. Salon na wolnym powietrzu nie męczył, nie wdychało się smrodu z fajek i nie panował zaduch. W salonie tym grano głównie w takie hity jak Gyruss i Ghosts'n'Goblins. W salonie na PKP królowały gry: JuJu (japońska wersja Toki) oraz Kung-Fu Master, City Bomber. W salonie na PKS grało się głównie w Popeye, Exed Exes i Sea Fighter Poseidon. W salonie w dołku było najwięcej gier, były tam również flippery. A grało się głównie w Shinobi, Devil World, Phoenix, Tetris (wersja rosyjska), Punch Out!!! i Gauntlet II. Wszystkie salony w zamknięciu charakteryzowały się tym, że można było łatwo dostać w mordę, zwłaszcza od tych co zabierali innym pieniądze lub żetony. Przychodziło też dużo Cyganów którzy również nie byli nastawieni zbyt pokojowo do innych. Ci, którzy chcieli coś zabrać, najczęściej mówili "pożycz żetona". Oczywiście wiadomo było, że tu nie chodzi o żadne pożyczanie, tylko o przywłaszczenie sobie i nie oddanie. Raz jeden gościu skopał mi tyłek, ale za co, nie pamiętam. Czasami zdarzało się że jakiś nie okrzesany zakapior wywalał cię na siłę z automatu i sam przejmował grę, nie bacząc na konsekwencje. Mam nadzieję, żę wszyscy tacy cwaniacy skończyli w kiciu albo przynajmniej w poprawczaku. Oprócz "knajpowej" i co za tym idzie trochę niebezpiecznej atmosfery w salonach zamkniętych można było powdychać trochę "świerzego" powietrza czyli dymu z papierosów oraz cieszyć się zaduchem, bo pomieszczenie nie było wietrzone. Ogólnie to niektóre salony to były w sumie jak speluny albo meliny, ale i tak klimat był niepowtarzalny. Byłem wtedy dzieciakiem i nie bałem się aż tak że mnie pobiją bo co, będą dziecko bić? Raz jeden gościu tylko mnie oklepał ale nic mi się nie stało bo on nie umiał się bić (w sumie ja też hyhy). To było wiele, wiele lat temu. I nie wróci nigdy. Chyba że znajdzie się ktoś bogaty i nie będzie miał co z kasą robić... Ale kto wtedy przyjdzie grać?

Teraz ocalał tylko jeden salon - na PKP. Jest tam jeszcze kilka automatów, ale już dużo mniej niż kiedyś. Zniknęły gry hity, zniknęli ludzie, wszystko się jakoś rozpłynęło. Postawili wielką szafę - podróbkę Dance Dance Revolution z zamkniętym w środku niej pecetem i doczepionymi metalowymi dance padami. Kiblasto jakoś to wygląda. Wolę tańczyć na oryginale DDR 2nd Mix który można spotkać nad morzem, 20 km od mojego miasta. Tam oprócz DDR (na którym cały czas ktoś tańczy) można spotkać jeszcze inne automaty, które wzbudzają moje wspomnienia. Przychodzą tam letni wczasowicze spragnieni odrobiny rozrywki.

Wkroczyliśmy w erę internetu, zaawansowanych technik cyfrowych. Teraz możemy pograć sobie w ulubione starocie salonowe za darmo. Nic dziwnego, że spuścizna salonowa świeci pustkami. Kiedy przebywam tam, czuję się jak na wraku Titanica. Kiedyś było coś, a teraz... pustka... zupełna pustka.

Zapraszam do dyskusji, waszych opinii. Proszę też o podanie tytułów waszych ulubionych gier, w jakie graliście na salonach.

antico - 15-01-2006, 22:14

hohoho, jak epicko napisane :D

no tak fakt faktem salony z automatami mialy to coś co niestety zaczyna powoli odchzodzi w niebyt, i głównie ostały sie one w typowych miejscach rozrywki w dużych miastach, oraz nad morzem i w górach, niestety u mnie w mieście nigdy takowego salonu nie było więc nie mam za bardzo do czego wracać wspomnieniami, a szkoda, jednak zawsze bedać gdzieś w górach lub na nad morzem wybieralem sie do salonu w celu stracenia nieco czasu i pieniedzy, natomiast tytuly, ktore najlepiej wspominam z tamtycz czasow to.... cala seria Metal Slug (do dzis mam na kompie praktycznie wszystkie czesci tejze gry), Gauntlet II (pamietam ze do tej giery byl specjalny automat z miejscami dla 4 osob), seria King of Fighters (tez mam w domu cala serie romow od 94 do 2003, bo dalsze juz pojawili sie na PS2 co automatycznie oznaczalo koniec mojego zamilowania do KOF'a), oczywiscie Tekken, Die Hard Arcade, oraz moj ulubiony shooter - House of the Dead (i szczerze powiedziawszy to chyba pierwsza czesc tej serii mnie najbardziej uzekla, choc mialem przyjemnosc zagrania we wszystkie, a juz 3 to szczegolnie ssie)

zachecam inne stare salonowe wygi do udzialu w dyskusji ;] *patrzy na ZB i Gala*

Darkin - 15-01-2006, 23:02

Temat bardzo ciekawy, gratuluje autorowi pomysłu. Ja jako że mam 16 lat za bardzo nie mam dużo do powiedzenia w tym temacie, chociaż troszke coś się tam znajdzie. W moim mieście było kiedyś kilka salonów gier, do dziś nie przetrwał żaden. W niektórych barach stoi kilka automatów ale to tylko wyjątki. Jak miałem jakieś 9 lat pamiętam niedaleko mojego bloku właśnie w takim barze znajdowała się jakaś piłka. Oj ile razy to na wieczór prosiłem tatę aby poszedł ze mną pograć. I przy okazji tata też korzystał bo mógł sobie piwko wypicić ^^ Nie miałem wtedy żadnej konsolki i to była jedny forma elektronicznej rozrywki. W wakacje nad morze to jeździłem chyba tylko pograć na automatach. Właściwie wstyd się przyznać ale interesowały mnie tylko piłki i pinballe. Czasaem pograłem w jakiegoś Metal Sluga, Tekkena i kilka innych których tytułów już nie pamiętam. Ostatnio zagrywałem się w Hause of the Dead 2. Co ciekawe mama mnie namówiła i kilka razy zagrała ze mną. A potem codziennie chciała chodzić do salonu i pozabijać parę zombiaków xD
ZB - 16-01-2006, 00:10

Moja przygoda z salonem zaczlea sie gdzies ooo dawno w 1985r mialem wtedy 6lat. Kiedy z kolegami (dwuch starszych odemnie) skonczylismy grac w pilke jeden rzucil pomysl aby przejsc sie do salonu, akurat ze moi starzy byli wpracy a ja mialem cos drobnych to sie zgodzilem. Piersza gra w ktora wrzucilem monete wtedy bylo to stare 10zl byl Snake i pacman pozatym stalo tez duzo fliperow (Superman, Genie, Faraon...), no a ze nieumialem grac i niewiedzialem z poczatku jak co gdzie i kiedy szybko pozbylem sie 200zl. No niestety tak mnie to wcignelo ze zaczolem chodzic codzienie przegrywajac kupe kasy;]

W tamtym czasie byl to jedyny salon w moim miejsce ale w 88 albo 89 pojawil sie kolejny salon tzw. woz drzymaly. No i przyznam ze konkurencja niemal z tamtym gdyz gry byly poprostu full wypas: Contra, Devil Worl, Shinobi, Legend Of Makai, Commando, Vigilante. Niestety odjechal w dal.

No i wtedy pojawis sie slynny motyw kolesi pozycz na wieczne oddanie, zawsze przed wejsciem stali kolesie i bylo "kopsnij dwie dyszki" oczywiscie kase mialo sie schowna tak aby nieznalezli czasmi nawet w skarpetkach ;] a ze byli starsi i w grupce to nawet przeszukiwali kieszenie. Oczywiscie tepaki nic nieznajdywali ale jak stali to nici z grania bo po ow przeszukaniu zawsze bylo haslo "jak zobacze ze grasz to zywy z salonu niewyjdziesz". Czasmi aby zagrac bylem zmuszony zapalcic mu te 20zl (wsumie to jedna gra wplecy) i rozkoszowac sie magia salonu, niektorzy nawet czekali az ow kolesie pojda na obiad (a zmiany warty niebylo) wtedy dopiero mogli zagrac.

Pozniej w 90 pojawil sie kolejny salon w "garazu" niepodzialal zbyt dlugo bo gdzies tylko z rok zostal zamkniety z przyczyn hm.. rodzice i nauczyciele skarzyli sie ze dzieci uciekaja z lekcji ;] Oczywiscie temat kolesi pozycz na wieczne oddanie byl aktulany. Z tytulow jakie tam byly to pamietam Psihic 5, Zaxon, Bank Panic, Western Expres, Galaga.

Kolejny niby salon pojawil sie w 92 tez woz drzymaly ale staly tam tylko dwa automaty gdyz byla to strzelnica, pojawialy sie tam fajne tytult takie jak: Pang, Willow, DD Crew, Shadow Dancer, Pit Fighter, Twin Eagle. W lecie bylo tam spoko wszystko na swiezym powietrzu gdyz automaty staly przy wozie a stalo sie na schodkach, no ale gdy nastala zima niebylo zaciekawie, palce przymarzaly do zimnej metalowej wajchy, babka zona szefa na dziedobry zawsze mowila no chlopcy wrzuccie cos bo trza maszyny rozgrzac ;] Podobnie jak poprzedni woz drzymaly odjechal.

Nastepny pojawil sie w 93 umiejscowiony w budynku pomocy spolecznej, wtedy poraz pierwszy zobaczylem Street Fightera 2, szczena mi opadla, zawsze przy tym automacie byl tlok i ciezko bylo sie dopchac aby zagrac. Najlepsze bylo zianie bo nikt nieumial robic ciosow gdyz (chyba) wczesniej niebylo gry w ktorej wykonywalo sie polkola aby zrobic cios, no i koles ktory puscil ryu kulke zawsze byl wypytywany "jak to zrobiles prze koles jestes". Pojawily sie tam takie gry jak: Mercs, Final Fight, Hook, Crude Buster, Spiderma Videogame. Salon dzialal gdzies z dwa lata pozniej zostal zamkniety z przyczym mi nieznanych.

Pozniej w 94 i 95 pojawily sie dwa salony jeden w tzw. "blaszaku" a drugi w wypozyczalni kaset wideo, byly tam glownie gry na popolarny w tym czasie system MVS NEO-GEO. Do dnia dzisiejszego przetrwal tylko salon w wypozyczalni kaset.

Musze przyznac ze dzisaj brakuje mi tamtych czasow, kiedys bylem nazywany "nawiedzony" gdyz rozwalalem kazda gre. Dzisiaj niestety ale niema juz takich czasow i klimatow co kiedys, przychodze na salon i pustka czasmi tylko jakies male dzieci graja. Kiedys salon to byl drugi dom i czasmi spedzalo sie tam prawie caly dzien, teraz brak klimatow tekstow typu "niepatrz sie jak gram bo mnie peszysz", smorodu fajek zawsze przychodzilo sie przesiaknietym dymem, jarecka oskarazala ze pale fajek ;] Dzisiaj niema juz kolesi zbierajacych characz. Na salon przychodze tylko z kumplami aby wypic piwko albo obalic flaszeczke w cieple przed jakas imprezka i zawalczyc na fliperach bo na automatach niema nic ciekawego bo koles nieinwestuje w nowe gry sa tylko stare gry neo-geo (oplaca prad w wypozyczalni z zyskow) a pozatym wajchy na skosy niedzialaja ;]

Podobaly mi sie stare wajchy kiedys nagwintowana sruba, trzebabylo obwijac palca papierkeim aby niezdobyc odcisku ;] Czasami jak niebylo szefa i wajcha sie zacinala przynosilo sie srubokret rozkrecalo sie pulpit i dokonywalo naprawy. Albo rozkrecalo sie przykrecona szybke gdy nikt niewidzial odkladalo sie ja nabok a koles ktory mial najdluzsze rece nabijal kredyty przy wrzutniku i zgarnial kase.

Wsumie to temat tabu i mozna by pisac i pisac. Pozdrawiam starych saloniarzy, a wszczegolnosci z mojego miasta starych liderow grupy (ksywki "morówa, kłaku, wiesław") wyludzajacej kase.

Moje ulubione stare gierki to: Xaind Sleena, Iron Horse, Ghost Goblins...i wiele wiele innych ktroych w tym momencie niepamietam.

emuemu2 - 16-01-2006, 23:16

Dokładnie tak jak napisałeś tak było w moim mieście. Takie same teksty, pogróżki i ludzie z mafii salonowej zgarniającej haracze od małolatów i przeszkadzający grać.

Z tego co pamiętam też były rozwalone joye i przyciski od automatów. Często spotykało się joye "na dwa palce" czyli malutkie wajchy-pypcie, które się trzymało w dwóch palcach. Zjechana blacha od pultpitu dookoła joya z powodu zbyt nadmiernego dynamizmu gry poszczególnych grajków :). Jednak joysticki salonowe miały jedną ciekawą zaletę, że najczęściej były zbudowane na bazie mikroprzełączników zagranicznego pochodzenia, przez co były dość trwałe i solidne, podczas gdy w naszych ówczesnych ośmiobitowcach używało się najczęściej zwykłych joysticków na gumkach lub blaszkach które szybko się psuły zwłaszcza przy emocjonalnym giercowaniu. Automaty z uszkodzonymi kasetami, które zjadały żetony i nie nabijały kredytu. Psujący się obraz w niektórych automatach (zmieniające się lub znikające kolory na obrazie lub całkowite zaniki obrazu). Niektóre automaty wogóle nie nadawały się do grania. Bywały też gry, które się zawieszały podczas grania. Jedna z tych gier to był Jackal, jeden facet doszedł prawie do końca i już miał walczyć z ostatnim bossem a tu gra się niespodziewanie zawiesiła. On nawrzucał żetonów i chciał przejść całą grę a tu lipa. Pozostało oczywiście wyłączenie automatu z sieci i ponowne włączenie czyli reset. Ale wtedy gra od początku :)

Zapomniałem napisać, że u nas w wypożyczalni kaset też był salon. Teraz chyba już go nie ma, ale z ciekawości zajdę tam sprawdzić, może jak będzie to zagram :)

Saper - 17-01-2006, 13:58

Wreszcze jakiś pożądny temat :)

Swoją *kariere* w salonach zacząłem w wieku 3-4 lat :)

Jednym z pierwszych salonów w jakim byłem, był salon Jeleniej Górze w 1992 roku. Były tam przeważnie samochodówki i pare flying shooter'ów. Pamiętam tylko jeden tytuł z tamtego salonu - Road Riot 4WD (dzięki destructor!). Był też flying shooter, ale zamało szczegółów z niego pamiętam, by ktoś pomógł mi wskazać tytuł. Muszę pościągać schooter'y z lat 1987-92 i zobaczyć, który utkwił mi w pamięci.

Następnie w związku z tym, że mieszkam na peryferiach miasta, miałem kilkuletnią przerwe z *odwiedzaniem* salonów (wtedy byłem na zimowisku) do 1997 roku. W tym roku znalazłem salonik w moim mieście (Wrocław). Był on w wyporzyczalni kaset. Na początku były dwa automaty. Najpierw Metal Slug 2 i Tekken 2. Później gdy inni również znaleźli ten salonik, to robiło się czasami bardzo tłoczno :) Z racji tego, że salonik był trochę daleko od mojej chałupy, to bardzo żadko tam bywałem. Stałym bywalcem tego saloniku byłem od 2001 roku, bo ta wyporzyczalnia była na drodze do mojego gimnazjum. Wtedy to się działo... Nawet 3 automat dostawili :)
Gry co jakiś czas były zmieniane. Najpier był Metal Slug i Tekken 3. Takken 3 nie zmieniali. Metal Slug'a były 3 części - 1, 2, X. Na 3 automacie gry z co jakiś czas były zmieniane. Najpierw był Crusin' USA, a następnie Pang! 3, Elevator Action Returns, Die Hard Arcade i Fighting Layer. Później doszły również 2 pinball'e. Jednym z nich był Arabian Nights. Gdy skończyłem gimnazjum i zdałem do LO, to przestałem chodzić do tego saloniku. Obecnie został zlikwidowany... Co prawda niedaleko jego otworzono nowy... Ale raczej to jest salon hazardówek niż gier.

Wracając do 1997 roku, to niedługo przed wyjazdem na wakacje, nawiedziłem salon PKP. Pamiętam 2 gierki - The Punisher i jeszcze jedną chodzoną bijatyke (Fighter 2.5D). Do wyboru były postacie z X-Men'ów. Nie był to napewno X-Men z 1992 roku, dostępny na MAME.

W 1997, na wczasach, były 2 salony gier. W piewszy stał w jakimś barze. Pamiętam 2 gierki - Mortal Kombat i Super Side Kicks. Większy to dopiero miał klimat. Z daleka wyglądał jak mały dworek. Wszystkich gierek nie sposób wymienić... The Punisher, Zero Team, The Simpsons, Mortal Kombat 1&2, Out Run, wiele gierek piłkarkich i...

W 1999 roku byłem w tym samym miasteczku na wczasach. Nie było już tego dworku, ale były 2 mniejsze salony (dwa automaty stały przy jednym z barów: Metal Slug i San Francisco Rush). Pierwszy stał w dużym namiocie. Był nie daleko morza i czasem było słychać fale uderzające o plaże. Gry: Ehrgeiz, Soul Edge (ta gra to dopiero zrobiła na mnie wrażenie, do dziś grywam w nią na ZiNc'u), Mortal Kombat 4, Cadillacs and Dinosaurs, Alien III: The Gun i jeszcze kilka innych o których nie pamiętam... Były również pinball'e - World Cup 94 i Getaway - High Speed 2 w które przeważnie grałem. Drugi salonik był w jakimś garażu. Najlepszy był właściciel, stary dziadek, który chyba wszystko wiedział o automatach i grach. Co by się jego nie zapytać to wiedział, czy o board, czy o gre. Gry jakie pamiętam: The New Zealand Story, Big Fight: Big Trouble in the Atlantic Ocean, The Simpsons, Power Instinct Legends, Street Fighter II, Street Fighter Zero, Final Fight, Vendetta i pinball: Popeye.

W 2000 roku ponownie nawiedziłem to miejsce. Moje *ukochane* :wink: flipery znikły, ale był jeden nowy - Guns N' Roses. W salonach oczywiście pare gier znikło, a pare przybyło. Nie będę wymieniał jakie gry znikły, tylko te co były. A więc: Soul Edge, Die Hard Arcade, Night Slashers, Metal Slug 2, Cadillacs and Dinosaurs, The King of Fighters '94, Top Hunter, Spin Master, World Heroes 2, Chase HQ. W drugim salonie: Metal Slug 1 (na którym straciłem z 30 złotych :) ), Out Run, Final Fight, Street Fighter II i jeszcze pare innych. Przy jednym z barów stały dwa albo trzy automaty. Pamiętam tytuł tylko jednej z nich - Ultimate Mortal Kombat 3.
Jako, że pogoda nad morzem, tego roku była fatalna (ciągle deszcze), to trochę chodziło się po okolicznych miejsowościach. Może nie będę się rozpisywał w jakich miejscowościach byłem, tylko wymienie jakie gry jakie pamiętam: Lucky & Wind, Tekken 2&3, Moltal Kombat 4, Dynamite Deka 2 (kontynuacja Die Hard Arcade, emulowana jest angielska wersja tej gry - Dynamite Cop), Alpine Racer 2, Metal Slug X, Ehrgeiz, The Punisher, Virtua Fighter 3, Mace: The Dark Age i Terminator 2 - Judgment Day.

W 2004 roku otworzono we Wrocławiu nową kręgielnie, a że były w tym czasie matury, to z klasą poszedłem do tej kręgielnii. Jak się później okazało, był tam również salon gier... tak więc ok. 80% osób poszło do salonu, a reszta na kręgielnie. W salonie były przeważnie gry 3D: Daytona USA 1&2, Mortal Kombat 4, Virtua Tennis, Alpine Racer 2, Virtua Racing, Sega Rally i Metal Slug.

W 2005 roku byłem na wczasach w Pobierowie. Były 3 salony. Pierwszy z nich to prawdopodobnie był przerobiony graraż. W środku były niebieskie, albo fioletowe neony. Gry były przedewszystkim z nowszych automatów: Model 3: Scud Race, The Lost World, Harley Davidson & L.A. Riders; Naomi 2: Virtua Fighter 4, Beach Spikers; Hikaru: Star Wars Racer Arcade; Namco System 246: Time Crisis 3 i Namco System 258: Tekken 5.1 . Były również starsze automaty - Midway V Unit: Crusin' World i Model 2: Dynamite Deka 2 i Sega Rally.
Drugi salon nie wyróżnaił się niczym szczególnym, ot nie duże pomieszczenie w którym stały automaty. Gry jakie tam się znajdowały: Model 3: The Lost World; PPC JC SYSTEM TYPE-C: Operation Tiger; Midway V Unit: Crusin' World, Crusin' USA, Naomi: House of the Dead 2; Namco System 22: Rave Racer; Namco Super System 22: Alpine Racer; Model 2: Daytona USA.
Trzeci salon był powiedzmy w 2 częściach, ponieważ automaty stały w 2 pomieszczeniach, po 2 stronach jezdnii. Były tam starsze gry, które za wyjątkiem jednej, miałem już okazje kiedyś pograć: Namco System 12: Tekken 3, TTT; ST-V: Die Hard Arcade; Vendetta i pare innych.
W pierwszych 2 salonach powiedzmy, że był ruch. Natomiast trzeci świecił pustkami. Nazwy boardów przy grach dodałem celowo, dzisiaj ludzi ciągnie przedewszystkim do grafiki, a nie grywalności. Tam gdzie gierki są *pikne*, zawsze znajdą się chętni do gry. Natomiast tam gdzie są gry old school'owe... (można sobie samemu dokończyć)

Tak z ciekawości przeszedłem się do miejscowości w której byłem w 99 i 2000 roku (była odległa ok. 8 minut drogi od domku w którym mieszłałem). Były te trzy automaty obok baru. Z tytułów pamiętam tylko Metal Slug'a 5. Obydwa salony zostały zlikwidowane. Ba, nawet trawa pożądnie obrosła miejsce gdzie stały. Niedaleko miejsca w którym znajdował się jeden z nich, stał jakiś opuszczony sklep (nazwałem to tak, ponieważ nie *pełnił on* swojej funkcji, jacyś ludzie siedzieli przed wejściem i popijali jakąś herbate\kawke). Przez szyby było widać stojące w nim automaty...


Do czego zmierzam: Kiedyś nie było problemów ze znalezieniem salonu. Obecnie salony kojarzą się z przeszłością i wakacjami, czymś co kiedyś zniknie i o czym większość ludzi zapomni...

Salony zaczęły powoli zanikać od chwili, gdy pojawił się PSX. Fragment artykułu z histori gier samochodowych, potwiedzający moją teze:

Timeline - Driving Games napisał/a:

Year 1994: 2D driving games are now obsolete, and the same has happened to 3D games based on flat polygons ("Virtua Racing" and "Hard Drivin'").
Textured polygons become the graphics standard.

Daytona USA:
The first Sega Model 2 driving game, based on the "Virtua Racing" concept, but textured polygons were used instead of flat polygons.
Also the car handling and physics were very advanced.
At this time the arcade hardware was still very ahead of the home systems.
This is the status of the home videogame systems when "Daytona USA" came out in 1994 (console data refers to europe):

Consoles:
16-bit consoles like the MegaDrive and the SNES were the industry standard.
There was only one 32-bit console available: the 3DO
Atari Jaguar, N64, PSX, Saturn, Sega 32X, did not exist at this time.

PC:
No 3D acceleration cards available
State of the art processor: 486 or perhaps a Pentium 60/90 MHz (it cost a fortune)

In conclusion, the "Daytona USA" arcade game is the perfect example of the disparity that existed between the hardware used in arcades and the one available at home. This was in 1994.


Gdy Sony wydało swoją konsole, tak jakby zrównało moc konsol z automatami. Ludzie "z czasem przekonali się o tym" (przenośnia) i kupowali konsole, by cieszyć się grami arcadowymi w domowym zaciszu.

Gry które lubie... Są nimi wszystkie te, które choćby kątem oka widziałem, nie ma w tym żadnego wyjątku.

[EDIT]
Poprawiłem moją wypowiedź. Chyba teraz już jakoś trzyma się całości... (to co dopisałem/poprawiłem jest napisane kursywą)

ZB - 17-01-2006, 15:21

Saper poruszyl temat podrozy wiec moze doskrobie cos do mojej poprzedniej wypowiedzi bo nic tam otym niewspomnialem. W mojej dotychczasowej karierze podroznika niezaduzo widzialem salonow poza miastem, no ale byly. Najbardziej taki bliski salon byl w sasiednim miescie a mianowicie w Sandomierzu. Niepamietam jaka to byla ulica ale bylo to blisko szkoly gdzie po drugiej stronie ulicy staly drewniane baraki a w jednym z nich byl salon. Jako ze w 93 stalem sie szczsliwym posiadaczem amigi, i niebylo zaduzo osob ktore posiadaly jakies gry w moim miescie kumpel naowmil mnie abys my pojechali do sandomierza bo byl ze znajomym wlasnie na salonie i tam koles nagrywal tez gry na amige, a ze niebylo jeszcze ustawy antypirackiej bylo to jak najbardziej legalne. Bez namuslu wzilem troche dyskietek i pojechalismy, po dojechaniu w poblize barak wydal mi sie troche malutki ale w srodku to juz cos innego. Stalo tam ok 6-7 automatow, z czego dwa zwrocily moja uwage, ogromne paki z 21' monitorem, wtedy poraz pierwszy zobaczylem Night Slashers wlasnie na tym automacie, normalnie przyznam ze gralo sie wysmienice pozatym ze bylem troche maly i musialem grac z glowa uniesiana do gory. Pamietam ze koles do jednego automatu mial podpieta amige i kolesie grali jak zapalency w Sensible Soccer Jezdzilismy tam jeszcze przez oklolo dwa lata az pozniej samemu sie niechcialo a pojawilo sie umnie nowe zrodlo softu darowalem sobie podroze. Z gier ktore tam widzialem pamietam Agressor Of Dark Kombat (na 21') Karate Blazer, Sunsetriders, Punisher, Knights Of Rounds. Musze przyznac ze wtedy kolesie miejscowi byli bardzo przyjazni dla obcych, wogole niesepili kasy, gralismy razem na "dwuch" wyminialismy sie spostrzezeniami uwagami i sposobami w grach, kolesie nawet pozyczali nam kase na gry do ami kiedy nam sie forsa skonczyla, oczywiscie oddawalismy nasetpnym razem, wdzisiejszych czasach to pewnie odrazu bylby oklep dla kolesi z innego miasta. Dzisiaj z tego co slyszalem od zanjomych jest tam kafejka internetowa i stoja podobno dwa automaty.

Drugi salon jaki widzalem pozamiastem byl w krakowie w uliczce po lewej od koscila mariackeigo. Jako ze bylem tam z wycieszka szkolna w 93 niemalem zbytnio czasu zagrac ani zostac gdyz niemielismy duzo czasu wolnego a na salon trafieem prawie pod koniec czasu, byly tam troche niezlych gierek min. Big Fight, SF2, Pit Fighter (oryginalny automat) dwa jakies symulatory i automat z pistoletem niestety tytulow niepamietam.

W moim miescie zdazaly sie tez przyjazne salony z wesolym miasteczkiem, ale niebylo tam zaciekawych gier, jedna wpadla mi w oko ale niepamietam tytulu. Byla to strzelanka z kokpitu, obraz sie scrolowal na rozne strony a wtedy sterowalo sie celownikiem i strzelalo w samoloty i rozne pojazdy na ziemi cos ala operation wolf tyle zo obraz przesowal sie w rozonych kieronkach a nie tylko w jedna strone. Jesli ktos kojarzy tytul prosze o pomoc.

Tak jak Saper wspomnial potwierdzam ze kryzys pojawil sie z nadejsciem psx, wtedy powstaly salony konsolowe i kazdy wolal zaplacic za godzinke i pograc do bulu niz szybko stracic kase na salonie, a pozatym wogole lepszy gry itp. itd.

Pozdro dla maniakow salonow.

diablos - 19-01-2006, 03:03

Moja przygoda też się zaczęła dosyć dawno , dawno temu tak jak i antico nie chodziłem w mieście do salonów nawet nikogo tam nie korciło [każdy c64,Amigi] . Pierwsze spotkania a zarazem ostatnie były na tzw. Wypadach klasowych , wycieczki itp.. oczywiście każdy podniecony wpatrywał się na ekrany aby podziwiać jak jego rówieśnicy szaleją na automatach , kiedy każdy powoli kumał ocb zaczynał sił na własną pule kasy oczywiście jej nie brakowało jak to bywa na wycieczkach zawsze jesteś dobrze zaopatrzony w $$ z tego co pamiętam każda tzw. Przerwa itp była wykorzystywana na automatach graliśmy w typowe chodzone mordobicia [nazw nie pamiętam ] . Co do tematu chamstwa z niczym takim się nie spotkałem nie było wyłudzania kasy itp ale kto wie jak by to było zamiast 15-18osob pojawiły się 2 ….. Tak jak i wycieczka tak i giercowanie się skończyło [takich wycieczek pamiętam z 5 ] każda była zakończona sukcesem . po paru latach naszła era salonów konsolowych był okres że co 5 brama to jakiś salon ;] no i nie za pomne masa godzin grania na N64 {James Bond} a po roku psx {Fighting Force itp}Minoł kolejny roczek a może i 2 no i konsola pojawiła się w chacie zanik salonów faktycznie był odczuwalny , salony zaczęły sprzedawać konsole , wypożyczać gry itp. Aby ratować biznes …. niestety długo panowie nie pociągnęli biznesu …
A więc nie poczułem panowie tego stu procentowego uroku typowych salonów z maszynkami arcade… ale dobre i to co przeżyłem ;]

edit : o dziwo destructor sie nie wypowiedział jeszcze ;]

destructor - 19-01-2006, 17:16

diablos napisał/a:
edit : o dziwo destructor sie nie wypowiedział jeszcze ;]

Kurde miałem nic nie pisać ;]
W salonie spędzałem czas od godziny 10 rano do 22 (czasem do 24) z przerwami kiedy musialem koniecznie iść do szkoły. Ale w weekend to nawet na obiad do domu nie szedłem.
Nawet nie pamiętam przez ile lat to trwało (bardzo długo) w każdym razie za tą kasę co przetraciłem miałbym niezłą chatę.
W Częstochowie jako jedyny ukończyłem Xain'd Sleena (i to nie wiem jakim fartem ale jednym życiem). Z ciekawszych ukończonych przeze mnie gier mozna wymienić: Typhoon (1 życie), Rygar (1 życie), Dragon Spirit (1 kredyt, raz w życiu skończyłem na automacie), Gryzor (1 życie), Shinobi (1 zycie), Gondomania (1 życie), Terra Force (1 kredyt), Ahura Blaster (1 okrążenie 1 kredytem), Psycho Soldier (1 życie), Rambo III(tutaj tylko jest jedno życie), Secret Agent (1 życie), Wonder Boy in Monster Land (tu też jest 1 życie), Wonder Boy III (1 kredyt), Kid Niki - Radical Ninja (1 kredyt), The King of Dragons (1 życie), Toki (1 kredyt), Shadow Dancer (1 kredyt), Out Zone (1 okrążenie 1 kredytem) i nie pamiętam czy czasem nie skończyłem Midnight Resistance.
Moje granie na tych tytułach nie było łatwe bo zawsze na plecach wisiał mi tłum gapiów, nie wspominając jak jeden z kolesi nawąchał się kleju i wskoczył mi na automat, ale dałem radę bez patrzenia przez moment.
Nie grywałem w gry typu Street Fighter czy Mortal Kombat ale lubiłem patrzeć jak w to grają inni.
Gier które były w Częstochowskich salonach nie będę wymieniał bo za duzo pisania, mam je w MAME pod zakładką 'salon' ;]

Oczywiście były ekipy daj żetona itp. ale że grałem na grach w które oni grali i podobało im się jak gram miałem z tym luz. Potem byłem większy to już mnie to nie obchodziło :D
Podziwiałem gości którzy grali bardzo dobrze w gry na których mi wogóle nie szło. Np. kończyli bez problemu 1942, Dragon Spirit jednym życiem czy bardzo daleko dochodzili w 1943,. Nie wspomnę jak niektórzy kończyli Knights of the Round popijając w międzyczasie jakieś napoje (napój w jednej ręce a drugą grali).
Bardzo lubiłem grać (ale to we dwóch tylko) w Ikari III i podobał mi się Terminator 2 bo miał wielki ekran ale grało się rzadko bo 2 żetony trzeba było wrzucić.
Oczywiście w niektórych grach nie były podłączone przyciski od bomb (np. Typhoon), nie było obracania (Midnight Resistance, Heavy Barrel, Gondomania). Były joye 4 kierunkowe w grach 8way albo działały 2 skosy a 2 nie działały i takie tam inne historie z joyami.
Generalnie wszyscy się znali ze wszystkich salonów zazwyczaj przychodzili tylko stali bywalcy (których było oczywiście mnóstwo, salony popołudniami wypełnione po brzegi graczami). Trochę się pograło w jednym salonie potem się skoczyło do innego i tak dzień leciał (i kieszeń pustoszała).
Blisko zmierzchu salonów arcade chłopaki nauczyli się otwierać automaty scyzorykiem i wyciągali kasę i nabijali kredyty, było tak w dwóch salonach: George i Cepelianka.

Kiedyś Defenderowi coś się popierniczyło w programie i dał nam max kredytów i jak ich ubyło dośc sporo to znowu dawał ale radośc trwała góra godzinę bo szef salonu się skapnął że coś jest nie tak.
Pamiętam też jak pierwszy raz zainstalował gość grę Dragon Spirit, idę do salonu (taka buda na kółkach) a tu ludzie na zewnątrz stoją bo się nie da wejść do środka, kredytów nawalone, kolejka do gry zaklepana na 8 godzin to spokojnie. To chyba była jedyna gra która zrobiła taką furrorę w Częstochowie. Zrobiłem nawet grę planszową Dragon Spirit, niestety już jej nie mam.

No skoro wspomniałem o zaklepywaniu to było coś takiego że wrzucałeś kredyt i musiałeś czekać na swoją kolejkę, nikt nikomu się nie wtrącał, kolejka była pilnowana jak się należy. Czasami niektórzy nie dotrwali do swojej kolejki do odsprzedawali kredyt albo dawali za darmo. Można było oczywiście się dogadać co do zmiany kolejki bo ktoś musiał iść np. na obiad.

Gdy człowiek się trochę zestarzał chodziło się już na 2-3 godzinki do salonu we dwóch, ale to już były czasy gdzie zaczął pokazywać sie tekken, dobrych strzelanek ani chodzonych mordobic nie było. Potem były wyscigówki i gry wieloekranowe na których nie grałem a potem ********** wszystko strzelił w momencie i się skończyło. Co prawda ktoś czasami otworzył jakiś salon ale od razu zamykał bo nie przynosił dochodów.

Aha, moja pierwsza gra w którą zagrałem na automacie to była Track and Field (albo Hyper Sports bo to podobne), może nie tyle w nią grałem co naparzałem kolesiowi w button ;]

A że mi koleś kiedyś powiedział że ma w domu na Amidze identyczną Gondomanię jak w salonie to zacząłem szukać tej gry w necie, chociaż jakiegoś opisu i trafiłem (po kilku latach, nie tak od razu) na mame.dk i dalej to już wiadomo :D PLScores, MARP, TwinGalaxies, MAMESCORES 2 i zobaczymy co dalej.

Obecnie gram dużo, bardzo dużo na MAME. W okresach turniejów potrafię siedzieć po 18 godzin przez kilka dni pod rząd i klepać w gry, żona mi tylko żarcie podstawia ;]

Aktualnie męczę japońskie Donpachi i Cyvern.

Dobra wystarczy, co tu pisać, starzy wyjadacze będą tęsknić za tym wszystkim co było a młodsi wiekowo nigdy nie zrozumieją o co tu chodzi ;]

EDIT
Jeśli chodzi o wyjazdy to raz miałem w tamtych czasach okazję zagrać na dworcu w Katowicach i muszę powiedzieć że salon tam był zaniedbany w porównaniu do salonów Częstochowskich.

I jeszcze jedno, w pewnym okresie właściciele salonów wprowadzili czasówki, czyli po załózmy 3 minutach trzeba było dorzucić żeton żeby pograć dalej. Było to w momencie kiedy salony zaczęły przynosić mniejsze dochodzy i właściciele salonów szukali jakiegoś wyjścia żeby nie zbankrutować. Na szczęscie były 2 salony gdzie czegoś takiego nie było. Potem czasówki zlikwidowano bo guzik to zwiększyło dochody, jedynie niektórzy klienci odeszli na zawsze z tych salonów. Ale to już było za późno, era takich salonów skończyła się najwcześniej.

MameFan - 02-03-2007, 11:29

Przyznam się że nie znałem historii PSX i nie wiedziałem że konsola Sony Playstation miała swoją premierę już w 1994 roku. Gry na Playstation - owszem, lepsza grafa i dźwięk i tak dalej, ale to nigdy nie będą oryginały takie jak na automatach z salonów, takie jak na Mame i żadne Sony Playstation nie odtworzy ich klimatu, chyba że na Sony Playstation jest dostępny emulator Mame. Oczywiście, dla wielu ludzi gry z Playstation były po prostu lepsze, ale mnie jednak nadal bardziej pociąga nostalgia salonowa i Mame aniżeli nowoczesne gry, te nowe gry to po prostu już nie to samo... Sony Playstation mimo wszystko dość późno jakby wyparło automaty, bo przecież jeszcze po roku 2000 salonów było troszkę.

Pamiętam też czasy kiedy na rynku komputerów szesnastobitowych królowała Amiga 500 i pewnie wy tak jak i ja posiadaliście ją w swoich domach. Akurat tak się złożyło że wtedy pomimo posiadania Amigi dalej chodziłem na salony gier. Miałem cichą nadzieję że to co zobaczę na salonie będę mógł mieć w domu. Spisywałem tytuły gier i chodziłem po tzw. "studiach komputerowych", czyli w wolnym tłumaczeniu lokali służących do kopiowania za kasę gier legalnych inaczej :). Jak już udało się dorwać taki sam tytuł na Amigę to byłem bardzo zadowolony. Niestety, po przyjściu do domu i odpaleniu na Amisi smutek zagaszczał na mojej twarzy. Gorsza grafika, gorsza animacja, gorszy dźwięk, zubożenie szczegółów gry. Kiedyś mi się wydawało że Amiga 500 czy 1200 (którą miałem później) to szczyt technologii - technologii która potrafi dorównać automatowi do gry. Jednakże nie znałem kilku ważnych szczegółów zagadnienia.

Po pierwsze, wersje gier salonowych na Amigę 500 to często po prostu wersje na komputer domowy. Nigdy nie mogłbyby być takie same jak na oryginalnym automacie.

Po drugie, automat do gier zawiera w sobie na ogół potężnie obsadzoną płytę główną, która możnaby powiedzieć jest sama w sobie "grą":



Taka płyta główna to możnaby powiedzieć nie jeden komputer, ale kilka komputerów w jednym. Oprócz oczywiście układów z samym kodem gry zawiera najczęściej kilka procesorów, kilka układów dźwiękowych, układów pamięci oraz różnych dodatkowych pomocniczych podzespołów. Jest to unikalna technologia wymyślona przez japońskich inżynierów. Wszystkie te układy współdziałają ze sobą w ściśle określony sposób. Tak więc nie jest to gra wczytywana z dyskietek czy dysku twardego jak to mi się kiedyś wydawało. Myślałem że automat to jakiś komputer do którego szef salonu wkłada co jakiś czas "duże kardridże z grami". Nic bardziej błędnego. Zastosowanie kilku procesorów i innych układów scalonych pozwoliło na uzyskanie rewelacyjnej (jak na tamte czasy) grafiki i animacji oraz dźwięku który niejednokrotnie był digitalizowany (sample ludzkiego głosu i instrumentów co było na tamte czasy rzadkością). Równoległe ośmiobitowce (ZX Spectrum, Atari, Commodore 64) nie były w stanie nawet w 10% oddać tego, co prezentowały automaty, nawet pomimo podobnych parametrów graficznych - np. rozdzielczości ekranu, gry z automatów na ogół nie miały dużej rozdzielczości ekranowej, wszystko ładniej wyglądało dzięki zastosowanemu antyaliasingowi który zapobiega "kanciastym" pikselom. Jak na ironię, zastosowane w automatach procesory były już także obecne właśnie w ośmiobitowcach i szesnastobitowcach, np. Motorola 68000 znana z Amigi 500, Z80 znany z ZX Spectrum czy M6502 - podobny do tego jaki "siedzi" w Commodore 64.

Tak więc Amiga była dla mnie tylko namiastką salonu. Najbardziej się wkurzyłem jak zobaczyłem grę Moon Walker w wersji a Amigę. Zupełnie inna gra, normalnie żenada nic więcej.

W końcu pozbyłem się Amigi i kilka lat byłem bez komputera. Potem kupiłem sobie Celerona 333 ale nie wiedziałem że już dostępne były emulatory Callus i Mame. Dopiero u znajomego zobaczyłem Callusa i grę Warriors Of Fate. Oniemiałem, że on to ma. Sprawdziłem czy to to samo i rzeczywiście identyko. No i tak się się zaczęła moja przygoda z Emulatorami. Najpierw dużo bawiłem się na Callusie a teraz na Mame32. Mame jest świetnym emulatorem. Potrafi w doskonały sposób naśladować układy elektroniczne z automatów.

I klimat salonów pozostał, choć to już nie to samo. Brakuje mi ludzi, brakuje automatów. Co lato udaję się do pobliskiej miejscowości na salon, czasami sobie tam w coś zagram. Ostatnio zagrałem w Rave Racer ale jakoś kiepsko mi sterowanie kierownicą szło i szybko wtopiłem. W domu odpaliłem Rave Racer z emulatora Viva Nonno i trochę lepiej mi idzie. I nawet szybko działa, zupełnie jak na salonie.

ZB - 02-03-2007, 14:44

MameFan napisał/a:
Po pierwsze, wersje gier salonowych na Amigę 500 to często po prostu wersje na komputer domowy. Nigdy nie mogłbyby być takie same jak na oryginalnym automacie.


Trzeba dodac ze w roku 90 i wstecz kiedy to wychodzily ow konwersje Amiga 500 byla wyposazona tylko w 0.5MB pamieci i kiepski uklad graficzny OCS, wiec programisci niemogli zbyt poszalec i wiele wicisnac. Chociaz pozniej kiedy wyszly lepsze modele Amig z 1-2MB powstalo sporo swietnych gier trzymajacych poziom z wycisnietym sokiem np. LionHeart, Disposable Hero, Ruff'n'Tumble itp. Ale mimo to bylo juz za pozno, nadchodzil schylek commodore i czasy konsol.

kuk - 02-03-2007, 22:03

Jako że powyższe posty "wyczerpały" ten temat(tak mi się wydaje), od siebie dodam niewiele.
Była zima bodajże rok 1985...Dworzec K-CE-Ligota (wtedy mieszkałem gdzie indziej(sąsiednia dzielnica) a do Ligoty przyjeżdżałem na Wszystkich Świętych)Czekam z rodzicami w poczekalni dworcowej (bynajmniej nie na okręt) a tu taki "fajny" automacik stoi (było tam ich kilka ale tylko ten zapamiętałem) z grą Space Invaders no i popłynąłem.Potem akcje toczyły się według wyżej wymienionych schematów,klimaty zaduchu(zamknięte salony) i "strachu"(daj żetona),"Barakowozy",salony dworcowe i centrum K-CE,salon osiedlowy,odnośnie tego salonu stał tam automat z grą Gals Panic na którym grało się z wypiekami na twarzy, najlepszym graczem okazała się siostra od kumpla(podałem jako ciekawostkę wtajemniczeni będą wiedzieć o co chodzi).Czasy były to zaiste piękne i niepowtarzalne....Jednym słowem "Fajne".Na dzień dzisiejszy zdarza mi się szarpnąć w jakiś "dziwny" automacik raczej z ciekawości (ostatnio dosiadałem "powietrznego roweru" by zbierać sobie baloniki,zasiadałem również za kółkiem "ciężarówki")nie piszę zabawa przednia ale urok dzisiejszych salonów już inny.Obecnie ożywiam wspomnienia dzięki emulatorowi MAME który sprawia mi największą frajdę,czemu?.... Wystarczło grać w salonach a odpowiedź nasunie się sama.

MameFan - 02-03-2007, 23:28

Dobrze by było stworzyć razem jakiś club z prawdziwymi automatami w którym możnaby się było spotykać i przeżywać to wszystko jeszcze raz...

Z tymi grami z Amigi to fakt że niektóre były fajne, ale ich grywalność też była różna. Jakoś te salonówki miały dla mnie największą grywalność.

ZB - 03-03-2007, 04:15

MameFan napisał/a:
Z tymi grami z Amigi to fakt że niektóre były fajne, ale ich grywalność też była różna. Jakoś te salonówki miały dla mnie największą grywalność.


porownanie amigi w domu wobec grania na salonie i na odwort ima sie z klimatem i jest raczej absurdalne.

destructor - 03-03-2007, 14:00

MameFan napisał/a:
Dobrze by było stworzyć razem jakiś club z prawdziwymi automatami w którym możnaby się było spotykać i przeżywać to wszystko jeszcze raz..

Jak ktoś ma dom a nie mieszkanie w bloku i np. nieuzywany garaż to może sobie zrobić coś takiego. Każdy chętny na spotkania mógłby zasponsorowac jakiś automacik jeśli miałby parę groszy na zbyciu.

MasterNinjaH - 03-03-2007, 15:13

MameFan napisał/a:
Dobrze by było stworzyć razem jakiś club z prawdziwymi automatami w którym możnaby się było spotykać i przeżywać to wszystko jeszcze raz...


To by było coś... Ja będę robił za wiecznie nie ogolonych "typuff" krzyczących "daj kredyta, xx groszy bądź fajkę"

Moja przygoda z automatami rozpoczeła się od "Galaxian" w jakimś barakowozie...chyba przed 1 komiunia św. jeszcze....
Potem nastała "era pegasusa" więc stałym bywalcem salonó nie byłem do czasu, gdy tuż przed blokiem otworzono automaciarnię (9-12 stanowisk nie pamiętam) jak to w polszy bywa grało się w Punishera, Final Fight i inne CPS-owe klasyki.
Klimat arcade zawsze będzie mi się kojarzył z "typami spod ciemnej gwiazdy" sępiącymi w/w dobra (co nie oznacza, że byłem zaszufladkowany w kategorii "leszczuff" :mrgreen: )
Nigdy nie narzekałem na brak kasy więc w naszej automaciarni jako pierwszy kończyłem wszystkie gry (Punisher na 20 kredytach...Final Fight 22 itd..) co nieźle wpieniało wszystkich "kombinatorów". Nie oznacza to jednak, że nie potrafiłem grać "normalnie" w/w gry przechodziłem później na 1 kredycie. Salony odpuściłęm sobie po kupnie szaraczka (1996 może 19997 rok) a teraz nadrabiam zaległości na M.A.M.E :mrgreen:

ZB - 03-03-2007, 18:56

destructor napisał/a:

Jak ktoś ma dom a nie mieszkanie w bloku i np. nieuzywany garaż to może sobie zrobić coś takiego. Każdy chętny na spotkania mógłby zasponsorowac jakiś automacik jeśli miałby parę groszy na zbyciu.


na e#d kiedys widzialem link do jakiegos forum gdzie koles przedstawial fotki z procesu montowania w garazu salonu od zera.

destructor - 03-03-2007, 19:45

Też oglądałem, niestety dzisiaj forum E#D leży i nici ze znalezienia linka.
Cobracommander - 03-03-2007, 21:50

Zaczeło się kiedy eeee macie w wpadce to napisane :-D . a tam były takie gry jakiś F16 pinball maszna do rozdrobninia kasy i 6 automatów z grami 2 automaty miały Sega tournig cars, jeden miał King of fighters nie pamiętam rocznika, kolejny miał G.I.JOE Arcade moja ulubiona , a pozostałe dwa miały Airwolf, były też rzutki eletroniczne i masznka z ramieniem do wyciągania pluszaków, z moich ulubionych tylko tam był G.I.JOE Arcade.

i w 2004r w centrum gemini w gdyni też był salonik gier a w nim takie gry Metal slug 2 , moja ulubiona ,House of the dead w tą grę 1 raz zagrałem w tym salonie , Time crisis , wydałem ponad 19zł aby ją przejść. , wspomniane SEGA tournig cars i wiele innych jutro napiszę bo teraz muszę za grać w F1 2002 bo se wczoraj od kolegi kupiłem.

MameFan - 03-03-2007, 22:20

Ja widziałem w internecie zdjęcia jak zrobić automat, tyle że to był oczywiście pecet zamknięty w szafie a mi chodziło o oryginalne automaty... Trochę kosztują, ale kiedyś kosztowały chyba dużo więcej.

U nas w mieście kiedyś taki Lucky Luke grywał na salonach, miał dużo kasy zawsze przy sobie i przechodził gry na kredytach. Dobrze też umiał grać. Niejednokrotnie byłem świadkiem tego jak przeszedł kilka gier. Chyba bardzo mu zależało zobaczyć co jest na końcu.

Pamiętam taką grę Gauntlet (wielki automat na 4 joye) firmy Atari. Czasami dorywało się kilku śmiałków co umieli w to zapodawać na dalekich planszach (plansz podobno jest bardzo dużo). Jednak nigdy nie widziałem żeby przeszli tę grę. A wy widzieliście?

Jeden chłopak umiał dobrze grać w grę JuJu (japońska wersja Toki). Poszedł do szefa salonu i powiedział: "przejdę grę jednym żetonem". A szef mu nie uwierzył, ale zaznaczył, że jak naprawdę przejdzie jednym żetonem to da mu w nagrodę kilka żetonów. No i rzeczywiście przeszedł - sam byłem tego świadkiem. Jeszcze specjalnie na ostatnim bossie zostawił mu jedną ostatnią kropkę energii i pytał się szefa "no to jak szefie, chyba trzeba żetony szykować?".

Inny gościu dobrze grał w Super Hang-On (motocykle). Przeszedł całą. Niewiem jak on to robił. Gra na czas, trudna jak cholera. Może automat w postaci motocykla na którym się siadało i sterowało ciałem trochę ułatwiał sprawę.

Pamiętam jak w salonie skopał się flipper (bilard). Za każde uderzenie kulką w cokolwiek nabijało kilka milionów albo extra ball. Chyba szef nie wiedział o tym bo ludzie grali i grali i grali bez końca w tego bilarda. Aż w końcu chyba im się znudziło.

Pamiętam jak do mojego miasta zawędrował salon w przyczepach (coś jak wagony na zwykłych kołach). Myślałem że to cyrk przyjechał ale oni ustawili te przyczepy na środku placu, otworzyli boki przyczep i tam postawili automaty. Niektóre postawili na ziemi. Do tych automatów stojących w przyczepach podchodziło się wchodząc po schodkach ponieważ najpierw trzeba było wejść na podest przyczepy. Jaja jak berety i niepowtarzalny klimat na świeżym letnim powietrzu. Można było zmarznąć stojąc długo przy automatach do późnego wieczora. Najwięcej ludzi stało wtedy i grało w grę Gyruss. Szkoda że nie mam żadnych zdjęć z tamtego okresu.

Pamiętam też inny salon, coś jak buda z piwem. Najpierw były tam same automaty. Potem szef wywalił część automatów i wstawił ławki ze stanowiskami komputerowymi. Były tam komputery Commodore 16 i Atari. Płaciło się ileś tam za 30 minut grania. Szef zapisywał czas w zeszycie i siedział z zegarkiem pilnując czasów gry ludzi. Potem salon zlikwidowano a buda długo stała pusta. Teraz jest tam Lumpex.

Kiedyś byłem na koloniach i byłem w salonie w Nowym Targu. Niewiele pamiętam ale w pamięci utkwił mi automat do którego siadało się jak do stołu. To chyba był automat z grą Donkey Kong albo Phoenix, coś w tym stylu.

Dzisiaj odpaliłem sobie dla świru emulator Commodore 16 i wczytałem dla porównania grę Ghost'n'Goblins. Grafa i dźwięk - żenada no ale wiadomo tamten komputer nie ma co porównywać do automatu chociaż były to podobne roczniki. Odpaliłem też grę Giana Sisters (tę z Commodore 64) - bieda totalna wogóle nie ta gra. To już na C64 była milion razy lepsza. A na salonach oczywiście jej nie było ale było Mario.

destructor - 04-03-2007, 16:06

MameFan napisał/a:
Ja widziałem w internecie zdjęcia jak zrobić automat, tyle że to był oczywiście pecet zamknięty w szafie a mi chodziło o oryginalne automaty... Trochę kosztują, ale kiedyś kosztowały chyba dużo więcej.
Chyba bardzo mu zależało zobaczyć co jest na końcu.

Automat oryginalny kupisz za 300zł jak się dobrze rozejrzysz, używany oczywiście.

MameFan napisał/a:
Chyba bardzo mu zależało zobaczyć co jest na końcu.

Tu chodziło o coś innego, o to aby mieć najwięcej publiki za sobą. Wchodziłeś do salonu i już wiedzieli że jesteś najlepszy w to czy w to i jak wrzucałeś żeton do 'swojego' automatu to automatycznie tłum gapiów miałeś za plecami.
Tłumy takie stały do momentu kiedy przeszedłeś ostatniego bosa, jak leciały literki końcowe to już nikogo nie było przy automacie, jakby wszyscy zniknęli, łacznie z grającym chyba że wpis był po literkach :D
Czasami tłum się zbierał w połowie gry bo początek był nudny a ty zaangażowany graniem zupełnie o tym nie wiedziałeś, traaaach ostatniego bosa, obracasz się a tu tłum ludzi za tobą powoli rozchodzi się, nie wiadomo skąd się wzięli. Kumple się śmieją i mówią żebyś odszedł od automatu bo tylko blokujesz i już jest nudne twoje granie. Czasami tłum udało się wyczuć jak ci sapali za uchem albo dosłownie opierali się o twoje plecy. Co chwilę trzeba było przypominać 'przesuń się trochę bo mi na plecach wisisz'.
To były czasy, nie wrócą już nigdy.

ZB - 04-03-2007, 17:00

MameFan napisał/a:

Pamiętam jak w salonie skopał się flipper (bilard).

Pinball, bilard to stol na ktorym gra sie kijem, a fliper to lapka ktora sie odbija bile. ;]
MameFan napisał/a:

Pamiętam jak do mojego miasta zawędrował salon w przyczepach (coś jak wagony na zwykłych kołach).

tzw. woz Drzymaly

Unas raz do takiego wozu ktos jepnol gazem pieprzowym wszyszcy wybiegli z placzem tylko kłaku (ksywka) nieopuscil maszyny grajac w Devil World, zalozyl sobe ze sweterka tzw maske. Oczywiscie szkoda bylo mu marnowac zetona gdyz dopero co zaczol a zeton byl "wysepiony".

Co do tlumow umnie bylo to samo, ledwo kupowales zetony a tu juz pelno gapiow przy automacie czekalo na ciebie. Czasami niektorzy co kupowali zetony specjalnie czekali az gapiozy sobie pojda ale zawsze byli bezczelni, ledwo bylo slychc dzwiek zaliczajacego sie kredytu a ci juz zaczynali wisiec na plecach.

Najbardziej to ziac mi sie chcialo jak na jednym z salonow pracowal stary dziadek (ojciec wlasciciela). Za kredyt placilo sie w kasie a dziadzia zaliczal kredyt przycisikiem z kanciapy, niektorzy podchodzili do automatu i specjalnnie gadali ze niema kredytu to dziadzia zaliczal drugi. Wygladalo to mniejwiecej tak dziadzia sie pyta
-jest?
-nie
-jest?
-niema
-jest?
-jest jest.
a na koncie trzy kredyty.
Jak dziadzia wychodzil i zamykal kanciape bralo sie miotle albo dlugi kij i przez okienko do placenia kijem dostyawalo sie do przyciskow i zaliczalo kredyty.

Na tym samym salonie byl wlasnie Ghost n Goblins na autoamcie przed ktorym sie siadalo. Pewniego dznia cos sie spierniczylo i jak sie poczaslo automatem to zaliczal kredyty, jeden koles siadl sobie obok drugiego nizszego automatu i zaczol nim sunac na boki wygladalo to dosyc smiesznie tak jakby pakowal w automat, zreszta sam mowil -kurde wydlada jakbym posowal laske a ona mi kredyty placi, po pewnmy czasie dziadzia z kancapy cos przyuwazyl i pyta sie -co wy tam robice? -nic szefie chlopak cwiczy bo dzis idzie do dziweczyny.

Zreszta takich smiesznych salonowych sytuacji bylu multum, mozna by opowaidac dniami i nocami, ale forum sie do tego zbytnio nienadaje wszytko lepije brzmi i wyglada jak sie tego slucha.

Steciu - 05-03-2007, 07:43

ZB napisał/a:
Zreszta takich smiesznych salonowych sytuacji bylu multum, mozna by opowaidac dniami i nocami, ale forum sie do tego zbytnio nienadaje


Myślę, że się nadaje, w końcu takie śmieszne sytuacje to część klimatu salonów.

destructor - 05-03-2007, 08:31

ZB napisał/a:
MameFan napisał/a:

Pamiętam jak w salonie skopał się flipper (bilard).

Pinball, bilard to stol na ktorym gra sie kijem, a fliper to lapka ktora sie odbija bile. ;]

U nas się mówiło na flipera też bilard ;)

diablos - 05-03-2007, 21:51

ZB napisał/a:
destructor napisał/a:

Jak ktoś ma dom a nie mieszkanie w bloku i np. nieuzywany garaż to może sobie zrobić coś takiego. Każdy chętny na spotkania mógłby zasponsorowac jakiś automacik jeśli miałby parę groszy na zbyciu.


na e#d kiedys widzialem link do jakiegos forum gdzie koles przedstawial fotki z procesu montowania w garazu salonu od zera.



http://www.dragonslairfan...der=asc&start=0

verbatim05 - 06-03-2007, 08:50

Metal Slug - gra którą nadal gram. Na automacie się gra dwa razy lepiej (klimat tego miejsca, duże buttony i gałka :) . Niestety, w Opolu jedyne takie miejsce zostało zwiklidowane... Grę którą jeszcze pamiętam to Mortal Kombat II. Też świetna bijatyka. O Tekkenach nie wspomnę, bo to standardy. Jeszcze pamiętam taki automat gdzie się strzelało z "prawdziwej" strzelby w takich kowboi ale to pamiętam jak przez mgłę.... Teraz kilka automatów ostało się gdzieś w nadmorskich miejscowościach gdzie spragnieni turyści rozrywki szukają ich.
MameFan - 07-03-2007, 17:11

verbatim05 napisał/a:
Jeszcze pamiętam taki automat gdzie się strzelało z "prawdziwej" strzelby w takich kowboi ale to pamiętam jak przez mgłę....


Ta gra o kowbojach to zapewne Mad Dog McCree. Jest to gra wydana przez American Laser Games. W oryginale na PC totalna bieda, lepiej zaopatrzyć się w "odświeżoną" wersję którą wydała firma Digital Leisure na płycie DVD. Samo wykonanie gry świetne - po prostu interaktywny film. Przy okazji przypomniały mi się inne tytuły z tej serii takie jak Crime Patrol oraz Crime Patrol 2: Drug Wars. Tę drugą grę widziałem kiedyś w salonie nad morzem ale potem z niewiadomego powodu już jej nie było. Ale za to została gra Dance Dance Revolution 2nd Mix czyli tupanina po strzałkach w rytm granej z automatu muzyki. Świetna gra chociaż już nie robi aż takiego wrażenia jak 5 lat temu kiedy to po raz pierwszy się z nią spotkałem. Pamiętam takie dwie małolaty które umiały dobrze na tym tańczyć. Przechodziły nawet bardzo trudne układy taneczne.

gal - 07-03-2007, 18:28

destructor napisał/a:
Tu chodziło o coś innego, o to aby mieć najwięcej publiki za sobą. Wchodziłeś do salonu i już wiedzieli że jesteś najlepszy w to czy w to i jak wrzucałeś żeton do 'swojego' automatu to automatycznie tłum gapiów miałeś za plecami.
Tłumy takie stały do momentu kiedy przeszedłeś ostatniego bosa, jak leciały literki końcowe to już nikogo nie było przy automacie, jakby wszyscy zniknęli, łacznie z grającym chyba że wpis był po literkach :D
Czasami tłum się zbierał w połowie gry bo początek był nudny a ty zaangażowany graniem zupełnie o tym nie wiedziałeś, traaaach ostatniego bosa, obracasz się a tu tłum ludzi za tobą powoli rozchodzi się, nie wiadomo skąd się wzięli. Kumple się śmieją i mówią żebyś odszedł od automatu bo tylko blokujesz i już jest nudne twoje granie. Czasami tłum udało się wyczuć jak ci sapali za uchem albo dosłownie opierali się o twoje plecy. Co chwilę trzeba było
przypominać 'przesuń się trochę bo mi na plecach wisisz'.
To były czasy, nie wrócą już nigdy.



Hehehe takie sytuacje zdarzały sie często, szczególnie jak poszedłem z ekipą z osiedla. Gdy weszliśmy do salonu to gówniarze już ustawiali sie przy odpowiednich automatach zanim kupiliśmy żetony.
W szczególności przy tytułach takich jak
KOF '97 - było nas 3-ech, którzy potrafili rokminić ta gierkę

Gry z serii vs (marvel, X-men itp) tutaj było nas kilku
Mortal2 - tutaj niestety liczba sie zmniejszyla do mnie i kumpla. (kochany Kintaro zamiatał wszystkich innych hehehe)
King of Dragons i Shock Troopers - byłem tutaj jedynym, który potrafił to przejsc. Jeżeli chodzi o shock troopers to pamiętam, że automat z tym samym waflem spotkałem prawie 7 czy 8 miechów poźniej i do tego 600 kilometrów dalej i nadal na miejscach 1-5 widniały moje wpisy.

Mam kumpla który do tej pory rządzi w D&D. Do tej pory nie udało sie nikomu zbliżyc do jego poziomu

destructor - 08-03-2007, 08:44

Może nadmienię tytuły gier przy których były mega tłumy: Knights of the Round, The King of Dragons, Shinobi, Gondomania, Dragon Spirit (tutaj jak zamontowali tą grę to w pierwszym tygodniu tyle samo ludzi było w budzie co przed nią), Gryzor, Psycho Soldier, Rygar, Pit Fighter, Wonder Boy 3, Ikari 3, Secret Agent (wszyscy 007 wpisywali na początku jakby to coś dawało :D), Typhoon (tutaj nawet szef salonu był w tłumie, pamiętam jak mnie opierniczył jak zrąbałem na ostatniej planszy, niestety byłem tam jako pierwszy i pierwszy raz, drugim razem było lepiej), Ashura Blaster, Arkanoid, Twin Cobra, Trojan, Heavy Barrel, Kid Niki, Golden Axe, Final Fight, Street Fighter 2, Parodius, Three Wonders, Terminator 2. Potem w następnej epoce: Mortal Kombat wszystkie części chyba i jakaś bijatyka 3D i taka gra na 3 chyba ekranach jeden obok drugiego w poziomie ale co to było to nie pamiętam.
ZB - 08-03-2007, 13:37

destructor napisał/a:
Typhoon (tutaj nawet szef salonu był w tłumie, pamiętam jak mnie opierniczył jak zrąbałem na ostatniej planszy


To umnie byl efekt odwrotny z grami, mialem je nieprzechodzic aby gapie niewidzieli koncowki ani zakonczenia, chyba ze szef zamykal albo rano jak niebylo gapiow dopiero wtedy moglem przechodzic.

Jedna akcja z gra Legend Of Makai - pod koniec aby walczyc z bossem nalezalo wpisac/wypowiedziec czar. Jak ktos doszedl to szef wyganial wszystkich wokolo automatu i sam wpisywal aby nikt niewidzal. Oczywiscie tresc hasla mozna zdobyc w grze, ale wtedy malo kto kojarzyl i znal angielski gdzie w tamtych czasach w szkolach krolowal jezyk ZSRR.

zesio13 - 08-03-2007, 16:16

moją ulubioną grą salonową był x men vs street fighter no i Street Fighter Anniversary Colletion
Senseii Gouki - 08-03-2007, 20:23

zesio13 napisał/a:
moją ulubioną grą salonową był x men vs street fighter no i Street Fighter Anniversary Colletion


Nie wypowiadaj się już wiecej na tym forum bo cie zbanuje.

Sid_52 - 09-03-2007, 17:38

Senseii Gouki napisał/a:

Nie wypowiadaj się już wiecej na tym forum bo cie zbanuje.


Tja, ja też bym chciał, ale jest problem z... no dobra, nie wydam Cię, poczekamy na decyzję sił wyższych :-P .

gal - 09-03-2007, 19:18

Senseii Gouki napisał/a:
zesio13 napisał/a:
moją ulubioną grą salonową był x men vs street fighter no i Street Fighter Anniversary Colletion


Nie wypowiadaj się już wiecej na tym forum bo cie zbanuje.



Natomiast ty przestań wierd..ać sie kompetencje meoderatorów

ps: każdy nastepny post nie na temat bedzie kasowany, a uzytkownik odpowiednio nagrodzony

MameFan - 12-04-2007, 00:40

Cytat:
porownanie amigi w domu wobec grania na salonie i na odwort ima sie z klimatem i jest raczej absurdalne.


Może nie tyle chodziło mi o klimat salonu i domu ale o klimat samych gier, o ich grywalność.

A co do różnych wersji gier to wiem że mimo wszystko i tak taka sama gra na salonie i na Amidze miały się nijak do siebie. Pozwoliłem sobie jednak na kilka porównań, ot ciekawostki :):

Gauntlet II. Wersja z salonu. Grafika dobra, animacja też, dźwięk extra.




Gauntlet II. Wersja z Amigi. Zubożona grafa, gorsze kolory, uproszczony wygląd stworków i obiektów, gorszy dźwięk, gorsza animacja. Grywalność gorsza. Brak swoistego klimatu gry, brak dopracowania różnych ciekawych szczegółów. Plansza tytułowa rysowana praktycznie od nowa, bez dokonywania konwersji z oryginału.




Gauntlet II. Wersja z Commodore 64. Grafa, animacja i dźwięk biedne. Pixelizacja. Grywalność kiepska. Wolna akcja, gra praktycznie nie wciągająca w tej wersji. Plansza tytułowa prawdopodobnie konwertowana z wersji z Amigi.




Wiem że to wszystko wygląda jak porównanie 3 samochodów, Lexusa, Opla i Syreny ale są to przykłady jak ta sama gra w 3 różnych wersjach na różne "platformy" się przedstawia. Jest to to też ogólny przykład na to, że klimatu gier w oryginalnych wersjach salonowych nie jest w stanie oddać żaden z komputerów (wyłączając oczywiście emulatory). Komputery oczywiście ewoluowały, ale wersje salonowe pozostały "nie nienaruszone" w tym sensie, że dopiero emulacja pozwoliła na wejście do "Krainy Salonowej". No może jeszcze wersja wspomnianej wyżej gry na X-Boxa zasługuje na uwagę:



Grafika może i ładna, ale to i tak nie to samo. Jeśli zaś chodzi o emocje, nawet emulator nie pozwala odczuwać tych samych emocji które czuliśmy wchodząc przed laty na prawdziwy salon gier, często zadymiony i przepełniony młodymi ludźmi spragnionymi rozrywki. Oto obraz salonu gier z mojego snu który mi się przyśnił miesiąc temu, znalazłem go teraz w internecie:



Były na Amidze gry które mi się podobały, np. Ruff'n'Tumble czy Fire & Ice. Grafika, animacja i dźwięk były niezłe, gorzej było z grywalnością. Niewiem czemu ale zawsze mi te gry szybko się nudziły... Natomiast gry salonowe zawsze niezmiernie mnie wciągały. Grywalność ich była bezdyskusyjna. Tak naprawdę to trudno powiedzieć co te gry miały takiego w sobie że tak wciągały. Jednego jestem pewien - prawie wszystkie gry arcade, nawet te prymitywne, były ciekawe. I nadal są ciekawe i mnie wciągają.

Oryginalny automat Gauntlet II z "wypalonym" przez lata śladem od obrazu grafiki na kineskopie. Niesamowity klimat i nostalgia.



Gauntlet w wersji Flash ;)

http://www.sanitariumgames.com/play/1091.html

Cytat:
Za kredyt placilo sie w kasie a dziadzia zaliczal kredyt przycisikiem z kanciapy


Pierwsze słyszę ale jaja :) Ciekawe jak oni to zrobili. Z każdego automatu kable z kasety do żetonów ciągnęli do kanciapy?

A tak poza tym skoro o Gauntlecie napisałem... to:

Cytat:
Trzeba dodac ze w roku 90 i wstecz kiedy to wychodzily ow konwersje Amiga 500 byla wyposazona tylko w 0.5MB pamieci i kiepski uklad graficzny OCS, wiec programisci niemogli zbyt poszalec i wiele wicisnac. Chociaz pozniej kiedy wyszly lepsze modele Amig z 1-2MB powstalo sporo swietnych gier trzymajacych poziom z wycisnietym sokiem np. LionHeart, Disposable Hero, Ruff'n'Tumble itp.


No właśnie. Nasuwają się w związku z tym istotne refleksje. Amiga 500 pojawiła się w roku 1987. Automat Gauntlet został wypuszczony na rynek rok wcześniej, w 1986 r. W tych latach pojawiło się też mnóstwo automatów z innymi doskonałymi i dopracowanymi grami. Zachodzi tutaj pytanie, dlaczego firma Commodore, mając do dyspozycji doskonały procesor Motorola 68000 oraz inne podzespoły (na tych i podobnych procesorach były oparte automaty) nie wyprodukowała od razu lepszego komputera na którym byłyby bardziej dopracowane gry? Również odpowiedź wydaje się dość prosta. Po pierwsze, Amiga była komputerem i jak to zwykle bywa w większości komputerów domowych musiała mieć "pod maską" tylko jeden procesor. Automaty często były wyposażane w dwa a nawet trzy procesory. Po drugie, płyta główna w automacie do gier była zwartą konstrukcją i była w zasadzie unikalna. Nie był to ani komputer ani konsola do gier. Po prostu to była gra. Kupa układów scalonych połączonych ze sobą w (jak to kiedyś ktoś napisał w internecie) bardzo twórczy sposób. Esencja gry zawarta była na Rom-ach i stamtąd były pobierane odpowiednie instrukcje dla procesorów i innych podzespołów. A ponieważ cała taka płyta była skonstruowana tylko i wyłącznie w ramach jednej gry i tylko tej jednej gry, więc wszystko musiało grać jak w przysłowiowym szwajcarskim zegarku. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, dopracowane i niemal perfekcyjne. No i wreszcie po trzecie, automaty do gier były produkowane głównie w celach zarobkowych. Był to dochodowy interes zarówno dla firm które produkowały taki sprzęt jak również dla właścicieli salonów gier którzy chętnie płacili duże sumy pieniędzy i sprowadzali go z zagranicy a potem zarabiali na graczach salonowych krocie. Ponieważ w tamtych czasach gry na komputerach domowych były na ogół słabe, młodzi ludzie ciągnęli niemal tłumami do salonów gier nabijając kabzę ich szefom. Sam sobie przypominam ile mi kiedyś mama na salon codziennie dawała. A przecież nie ja jeden chodziłem grać. Dodatkowo właściciele często przestawiali konfigurację gier, modyfikując w grach różne opcje, tzw. switche (z ang. przełączniki) na płycie głównej lub w menu serwisowym (znający się na Mame wiedzą o co chodzi :)). Powodowało to np. znaczne utrudnienie gry (ustawiony wyższy poziom trudności), dwa żetony za 1 grę (zamiast jednego za 1 grę) czy niższy poziom energii startowej (Gauntlet II, zaledwie 100 jednostek "zdrowia" za 1 żetona - tak u nas było). Podnoszono wyżej flippery a czasami nawet celowo nie naprawiano uszkodzonych joysticków lub przycisków w automatach (nie kontaktowały) co utrudniało grę i prowadziło do szybszego jej zakończenia przez gracza. Te i inne rzeczy doprowadziły do pojawienia się tzw. nowobogackich ludzi którzy uciekali się do takich rozwiązań aby od szarych ludzi wyciągać pieniądze i nawet gdy upadł interes a kura salonowa zaczęła znosić śmierdzące jaja zamiast złotych to oni i tak mieli już kieszenie pełne szeleszczących banknotów. Oczywiście nie wszyscy stosowali takie metody. Mimo to wszyscy mogli się pozbyć swoich automatów nawet za marne grosze ponieważ one na siebie już dawno zarobiły. Nawet jeszcze w dzisiejszych czasach stosuje się podobne kruczki, jednakże już nie aż na taką skalę i często spowodowane raczej droższymi kosztami utrzymania lokalu i automatu (wysokie podatki i opłaty, mniej ludzi chcących grać). Salony ożywają często głównie w sezonie, kiedy jest pełno wczasowiczów i turystów chętnych wydawać kasę. Wystarczy się przejechać do jakiegoś morskiego kurortu (a jest już ciepło i pewnie będzie niedługo okazja) i zobaczyć że po salonach gier co chwilę kręcą się ludzie i grają. Tak więc ten dochodowy interes kwitł w latach osiemdziesiątych (i również w dziewięćdziesiątych). Dla przykładu gra Gauntlet II została wyprodukowana przez firmę Atari Games które było odnogą olbrzymiego koncernu rozrywkowego Warner Incorporation. Logiczne wydaje się rozumowanie że technologia taka jak np. automat z grą Gauntlet II była zastrzeżona i nie mogła być w żaden sposób małpowana i udostępniana za psie pieniądze w postaci komputera domowego i gry wczytywanej z dyskietki. Ówczesne komputery domowe miały określone parametry i możliwości takie, na jakie im pozwolili ich konstruktorzy, a oni też nie mogli wypuścić w tym momencie żadnej rewelacji ponieważ odebraliby część klientów koncernom rozrywkowym, tym bardziej że grę na komputer można było sobie załatwić również za przysłowiowe grosze. Ponadto komputery domowe, chociaż były używane głównie do gier nadal pozostawały tylko komputerami. Nie były to nawet konsole. Konsole owszem, pojawiały się w tamtych czasach ale ich możliwości były na ogół bardzo słabe. Złoty interes salonowy oczywiście w końcu upadł a rolę przejęły komputery i programy emulacyjne oraz konsole do gier. Jeśli chodzi o komputery, tym razem jednak nie były to typowe stare komputery "w jednej obudowie z klawiaturą" których możliwości i rozbudowa były mocno ograniczone. Zaczęto kłaść nacisk oczywiście na popularne PeCety czyli komputery osobiste składające się z dowolnie wybranych, niedrogich podzespołów. Komputery te były coraz lepsze i popularniejsze a ich obecne możliwości osiągnęły już bardzo wysoki poziom. Nie trzeba już zmieniać całego komputera żeby mieć np. lepszą grafikę (np. wymiana Amigi 500 na 1200). Wystarczy zmienić kartę graficzną, ew. płytę główną, ale nie całość. Skończyły się czasy, kiedy PC był "niemym" komputerem XT który miał w sobie tylko system DOS i potrafił jedynie brzęczeć z głośniczka a posiadacze Amigi i Commodore 64 śmiali się z tego (przy okazji zachwalając swoje komputery). Teraz ich komputery (których mogą już oczywiście nie mieć) są w porównaniu z PC słabe. Na PC można dobrze emulować programowo praktycznie większość starych 8-bitowych i 16-bitowych komputerów, łącznie z automatami do gier i tylko niektóre gry chodzą źle (wolno) z powodu dużych wymagań wydajnościowych. Dodatkowo programiści Mame pracują nad emulacją gier muzycznych typu Dance Dance Revolution czy gier "filmowych" typu Mad Dog McCree. Konsole do gier odgrywają również dużą rolę i są przeznaczone dla tych którzy chcą mieć sprzęt tylko do gier. Ogólny boom rozpoczął się niewątpliwie już za czasów Sony Playstation. Napisano wiele interesujących, niespotykanych wcześniej gier z piękną grafiką i dźwiękiem. Powstało również wiele innych konsol. W konsolach da się zauważyć "pójście na całość" - najnowsze są wyposażone w specjalistyczne, bardzo szybkie procesory - dużo lepsze niż te stosowane kiedyś w automatach. Jednak jeszcze gdzieniegdzie istnieją salony, można wtedy przeżyć sporą namiastkę nostalgii.

Zastanawia mnie jedno zagadnienie a mianowicie które układy scalone odpowiadały za generowanie grafiki w automatach do gier? Bo w Mame32 we właściwościach gry jest napisane o procesorach i układach dźwiękowych natomiast nie ma mowy o układach graficznych. Ale to już chyba inny temat pasujący do innego działu lub innego topiku.

Jest jeszcze jeden szczegół dotyczący porównania gier arcade z grami z komputerów. Na pewno niejeden z was zauważył, że gry arcade (MAME) mają na ogół dość niską rozdzielczość obrazu, np. 256x256 pikseli. Podobną rozdzielczością dysponowały również w tamtych czasach niektóre komputery domowe. Dlaczego więc grafice o podobnej rozdzielczości na komputerze domowym widać było duże, kwadratowe piksele (np. kwadratowe głowy i kule, linie ukośne z zębami) a w grach arcade tych pikseli nie było widać pomimo podobnej rozdzielczości obrazu? Otóż w grach arcade praktycznie zawsze stosowane było tzw. bilinear filtering, czyli filtrowanie biliniowe. Filtrowanie to pozwala niejako "rozmyć" krawędzie każdego piksela obrazu i sprawić wrażenie rozdzielczości wyższej niż aktualnie uzyskana. W ten sposób uzyskiwano większą wydajność sprzętową gier arcade ponieważ nie było konieczności zwiększania rozdzielczości ekranu celem uzyskania lepszej grafiki. Był to kolejny sposób na uczynienie gier arcade jeszcze bardziej grywalnymi. Jeśli chcecie sprawdzić jak beznadziejnie wygląda gra arcade bez wspomnianego wyżej filtrowania, to wyłączcie opcję filtrowania biliniowego w ustawieniach Direct3D w emulatorze MAME. Obraz stanie się co prawda ostrzejszy, za to grafika zacznie przypominać grafikę z C-64 lub Atari :)

anabeda - 25-02-2008, 17:19

MameFan napisał/a:

Cytat:
Za kredyt placilo sie w kasie a dziadzia zaliczal kredyt przycisikiem z kanciapy


Pierwsze słyszę ale jaja :) Ciekawe jak oni to zrobili. Z każdego automatu kable z kasety do żetonów ciągnęli do kanciapy?



Witam @LL
No u nas też na koniec żywota wozu drzymały takie "cudo" weszło w życie.
Były dwódziestki(tu czasem patent na kordonku sie sprawdzał), później żetony (i drapanie dwódziestek na chodzniku, żeby weszły), a później właśnie wynalazek z nabijaniem kredytów w kasie.

Jak to wszystko czytam to aż łezka sie w oku kręci :)
Przesiedziałem w salonie prawie cztery lata non stop w wolnym czasie, czyli po szkole nawet do domu nie zawitałem, aż zamknęli salon, weekend praktycznie każdy, heh to były czasy.
Przegrałem tam pewnie nowego malucha (licząc na tamte czasy), ale nie żałuję nawet sekundy :)
Ten klimat i wszystko co z tym związane.
Ja akurat nie przepadałem za bijatykami, więc z gierek najbardziej pamiętam Twin Cobra, Tiger Heli, 1943, P-47, XX Mision, Gemini Wing i wiele innych "latających".
Oczywiście musze jeszcze wspomnieć o takich tytułach, jak Commando, Gryzor, Ghost's Goblins, Golden Ahe, Shinobi, Iron Horse, Karnov, Out Zone, Rygar, Toki, Cabal i wielu innych, których tytułów już niestety nie pamiętam :/
No i o klasyce trza też wspomnieć Moon Patrol, Pole Position, Popeye, czy Pitfall II.

U nas było salonów dość trochę, bo cztery zawsze, a w najlepszych latach to nawet sześć, więc wybór był, ale oczywiście człowiek się czuł najlepiej "w swoim" :)
Pamiętam, że czasem jeździliśmy do Chorzowa, zamiast na karuzele, to na salony, gdyz tylko tam była dostępna gierka Enduro Racer, z ta piękną kierownicą :) (oczywiście zahaczaliśmy o salon na PKP, ale tam to nawet skarpety nie pomagały, żeby sie ustrzec przed wyczyszczeniem z kasy).

Dzięki za taki topic, bo z niego sie dowiedziałem o takim czymś, jak MAME i chociarz to już nie to samo, to jednak odświerzyć sobie wspomnienia o tamtych gierkach i czasach :)
A teraz planuję przerobić sobie starego pada na dżojstik z przyciskami, taki jak był na salonie :)
Pozdrawiam wszystkich salonowych maniaków :)

anabeda - 25-02-2008, 19:59

Jeszcze zapomniałem dodac jednego tytułu (właśnie teraz ściągnąłem) Labyrinth Runner :)
McDohl - 26-02-2008, 15:45

Ja swoją przygode z salonami gier zacząłem od gier z serii Metal Slug, stąd chyba największy sentyment właśnie do tego tytułu. Potem pamiętam jeszcze jak grało sie godzinami w Tekken'a, to było coś 8-)
Metal Sonic - 26-02-2008, 22:02

Muszę przyznać, że zazdroszczę najstarszym użytkownikom forum chwil spędzonych w salonach. Sam niewiele czasu w nich spędzałem z racji tego, że dzieciak byłem. Ale ulubioną gierką z automatów był Soul Calibur :mrgreen: . No i fajnie się grało w Daytonę.
Spiral2 - 27-02-2008, 23:34

Jak sobie przypominam To METAL SLUGI wszystkie jakie tylko były na salonie
Kochany Tekken
Oraz Mk Trilogy

w Pamieci pozostaja stare "AUTOMATY" nie zpomniane starcone pieniadze i adrenalina widzac odlicznie na wrzucenie monety och jakie to bytło piekne
W moim miescie był tylko jeden salon ale za to 30 automatów MASAKABRA normalnie nie wiadomo było w co grać nom ale pieniadze sie kieszeni nie tżymały :mrgreen:

Blaevy - 28-02-2008, 11:09

Och te małe, ale znaczące wspomnienia z Arcadami :D

Moją pierwszą grą to był Tekken z tego co pamiętam to wyróżniałem tylko 2 postacie : Kuma i Yoshimitsu. Grałem nimi na zmiane chyba jak skończyłem 8 lat :P

Druga to Soul Calibur II na wycieczce z klubem koszykówki w Przyjezierzu - przez pewien okres myślałem że to Tekken, ale potem zczaiłem postacie i wyszukałem w necie, wiek 10 lat.

No i tak od 12-16

:arrow: Tekken 3
:arrow: Soul Calibur II
:arrow: Time Crisis
:arrow: Tekken Tag Tournmament
:arrow: Jakieś motory na Sega lub Namco
:arrow: jakaś bijatyka - nie pamiętam nazwy :(
:arrow: i coś ze w domu sie strzelało do zombich a potem byly bossy takie jak: ośmiornica czy zombi-kucharz, który rzuca w nas nożami czy czymś takim

koniu0739 - 17-06-2009, 22:13

no ja mialem kilka lat(mysle ze 4-5) jak zaczalem przesiadywac na automatach, pamietam ze bylem taki maly ze starsi dawali mi stolek bo nie widzialem monitorow hehehe. salonow(jeden mialem pod domem, 20sekund i juz zetonik byl kupiony :]) w Przemyślu w najlepszym okresie bylo duzo(sam bylem w 7:]). gry ktore pamietam i byly fajne to przede wszystkim rycerzyk-ghost&goblins, moon patrol, centipede, pozniej Final Fight, Vendetta, Mortal Combat(Liu Kang :]) i Street Fighter(eh Ken nie pokonany heheh), byla pilka Sidekick Soccer 1 i 2... bylo tez kilka fajnych gier ale nie pamietam ich dobrze(podalem w innym dziale ze poszukuje ale na razie nikt mi zbytnio nie pomogl), pamietam jak sie charowalo na "blache" (w pozniejszych latachhehe bo wczesniej trzebabylo wrzucic 3 dwudziestki hehe)zeby sobie pograc heheh.. nie wiem czy u Was tez np byla tzw dioda! np w Ghost&Goblins dali diode w rogu i zawsze sie wlaczala w pewnym momencie gry i trzebabylo wrzucic znowu zeton zeby rac-wyzysk wlasciela bo na jednym kredycie sie za dlugo gralo. teraz w miescie nie znajdzie sie raczej salonu z grami a szkoda bo nie raz czlowiek chcialby sobie pojsc i wydac pare groszy i sie pobawic hehehe eh to byly czasy....
MameFan - 18-06-2009, 00:41

Z tą diodą coś mi świta, ale nie pamiętam, to było tak dawno. A wyzysk był i to jaki. Pamiętam jak szef salonu kombinował bo chyba stwierdził że za mało zarabia i pomalował stare dwudziestozłotówki żółtą farbą. Każda taka moneta stanowiła żeton który kupowało się u niego za bodajże 40 zł. Niektórzy oczywiście cichaczem wrzucali niepomalowane dwudziestki, ale gdy ktoś został na tym przyłapany to miał przechlapane. Nie pamiętam czy w końcu szef zrezygnował z tego nader głupiego rozwiązania. Natomiast pamiętam, jak przestawiał tzw. Dip Switche znajdujące się na płycie głównej z elektroniką w automacie co skutkowało np. tym, że trzeba było wrzucić np. aż dwie monety żeby rozpocząć grę zamiast jednej. A szefa znam do dzisiaj, mieszka na mojej rodzinnej ulicy, czasami go widuję.
gal - 18-06-2009, 21:07

Ok skoro trup został odkopany to mam małe pytanie.

Czy jest mi ktos w stanie powiedzieć gdzie mozna w dzisiejszych czasach znaleźć jakiś konkretny salon arcade??

Z tego co wiem, na krupówkach w Zakopanem jest 3. Swego czasu w Gdyni był jeden konkretny na nabrzeżu portowym oraz niedalego szkoły morskiej przy plaży, We Władysławowie (swoją droga znam troszkę właściciela tych wafli, pykało sie z nim w TTT i T4 w Puławach na hali sportowej) Kołobrzeg?? (w wesołym miasteczku) Pamiętam jeszcze jeden salon, ale niestety nie pamietam miejscowości.


Prosiłbym o jakieś lokalizacje. Może wykorzystam część urlopu i poszukam ciekawych miejsc.

Blaevy - 18-06-2009, 21:18

Ja moge dodać, że w Łebie jest troche, 2 czy 3, jeden bodajże nazywał się Las Vegas.
colek - 18-06-2009, 21:44

W Karwii są dwa, Karwia to małe zadupie nad morzem jak coś :3 W jednym jest Tekken i Metal Slug 3, chyba że coś zmienili przez 2 lata :)
verbatim05 - 18-06-2009, 21:48

Ciekawy jest również w Świnoujściu (Niedaleko "Muszli")
Daytona USA, Metal Slug III & II, Ścigałka z N64 (Cruise USA - automat w kształcie samochodu z logiem Nintendo), piłka nożna od SNK (nie pamiętam tej nazwy), była też bijatyka (Coś jakby Soul Edge ale niestety nie pamiętam).
Byłem tam z rok temu.

Jako ciekawostke powiem że w Brzegu (Aquapark dokładnie) grałem w oryginalnego Outruna.
Kilka lat temu to było ale może jeszcze stoi :]

Tak przy okazji - Outrun jest świetny :)

EDIT : A znacie takie Arcade'y które NIE są w jakiś takich typowo turystycznych miastach ?

EDIT 2 : W Świnoujściu jest jeszcze jeden (koło kiosku przy którym jest smażalnia ryb :P - na promenadzie) w którym mamy Tekkena 1 & 2, Ciekawą grę w której trzeba było chwycić strzelbę prawdziwej wielkości i strzelać do ekranu (nazwa kompletnie wyleciała z pamięci), Aliena (automat z dwoma uzi) i ścigałkę SEGI z 1994 roku (potężny automat w który mógł obsłużyć czterech graczy naraz - była to formuła 1 z bardzo archaiczną grafą 3D jakby z Virtua Fighter :) )

Felipe_ss - 18-06-2009, 21:50

GOLDEN AXE , GHOST & GOBBLINS :)
to jest klasyka, w to dawniej gralem codziennie na automatach

[ Dodano: 18-06-2009, 21:53 ]
W Starym Saczu jest salon gier w rynku (sa gry arcade i ,,maszyny'' - :mrgreen: )

w Muszynie jest tez salon gier Arcade tzn w barze jest kilka automatow

Mad_Man - 18-06-2009, 22:52

Poznań, dworzec główny, schodami na dół jest kafejka internetowa, kilkanaście jednorękich bandytów i automaty - Metal Slug V, Tekken 3 (czasem zamieniony w Tekkena 5), Time Crisis 3 bodajże, D&D and Tower of Doom, jakaś piłka nożna, Soul Calibur, wyścigi (na dwóch) i quady (można na niego wsiąść i kierować :-D ) Całkiem przyjazne miejsce, tylko że świeci raczej pustkami a jeden żeton stoi po 1,50 zł.
Cebula - 18-06-2009, 23:07

W tym na krupowkach bylem ;) sa 2 salony obok siebie, dzieli ich tylko ulica. Jest tam fajny symulator wyscigow snieznych (nawet podmuch wiatru jest;p). Ja polecam salon w miedzyzdrojach na molo, gram tam co roku, jest dosyc spory, Aha! Jest przed plaza wielki salon gier:bilard(8), ice hockey(6), lotki (4) automaty(12) w nawwiasach stanowiska. W warszawie na dw. Centralnym jest salon od 10lat, nie gralem ale czesto przechodze i ruch jest dosyc spory tam. Jest jeszcze w cinema city na bemowie + kregle :p.
MameFan - 18-06-2009, 23:08

Wiem, że nad morzem w Ustce na promenadzie jest salon gier i tam jest kilka automatów, m.in. Metal Slug (nie pamiętam która część ale chyba I lub II), jakaś bijatyka w stylu komiksów Marvell, kilka automatów samochodowych (Outrun, Rave Racer), automat-symulator jazdy na nartach z takimi panelami na nogi oraz muzyczne gry taneczne, m.in. DDR 2nd Mix Link Version i bodajże Para Para Paradise. W innej miejscowości nadmorskiej - Rowach też chyba jeszcze jest salon i tam jest taka gra podobna do strzelanek typu Quake tylko że tam chyba strzelało się do zjaw, duchów i zombie, jednak nie zwróciłem uwagi na nazwę, może ktoś podpowie. Ponadto kiedyś, dawno temu byłem także w Nowym Targu i tam był też salon, pamiętam że był tam automat z grą Donkey Kong i siadało się do niego jak do stolika :) Niedługo jadę na wczasy w tamte okolice i być może poszukam czy ten salon (lub coś podobnego) jeszcze istnieje.
destructor - 19-06-2009, 07:35

W Częstochowie na dworcu PKP. Z gier 2D przypomina mi sie Metal Slug, reszta to bijatyki 3D i symulatory (chyba że się coś zmieniło bo z rok już nie zaglądałem choć przechodzę obok).
destructor - 05-07-2009, 12:30

Byłem w zeszłym tygodniu w Międzyzdrojach, gry są ale tylko symulatory, fightery 3D i strzelanki z pistoletami, nie ma w co pyknąć.
Cebula - 05-07-2009, 18:15

Bagatelizujesz sprawe. Jade na dniach do Miedzyzdroji i zawsze jest w co pograc ;]. Szczegolnie na molo. Jest tez fajny salon gier w centrum miasta jak ten Super Market co sasiaduje z bazarkiem, dosyc blisko jest ten salon. Jezeli to prawda, ze taka posucha w tym roku to pozostaje dyskoteka Paradise pod molo 24/7 ;].
destructor - 06-07-2009, 13:05

Do tego na molo nie trafiłem, obracałem się w centrum.
Jedah! - 06-07-2009, 23:58

Street Fighter 2 i Cadillacs and dinosaurus
MameFan - 17-07-2009, 22:11

Byłem w Nowym Targu, na PKS-ie jest jakiś minisalon ale tam same owocówki, jednoręcy bandyci i inne kasynopodobne gry. Nawet nie pamiętam w którym miejscu znajdował się tamten salon.
bobercio - 18-07-2009, 16:19

Ustronie Morskie dokładnie przy małym miasteczku Wieniatowo
Boże ile tego tam jest ... bylo jedno miejsce gdzie wszystkie Metal Slug'i pod jednym dachem ... god ile zlciszy wtedy ubylo z kieszonki xd

MameFan - 20-07-2009, 09:41

Byłem jeszcze w Zakopanem i tam na tej długiej ulicy (nie pamiętam nazwy) gdzie jest pełno sklepów i handlarzy dojrzałem salon gier. Wstąpiłem na chwilę. Pełno bilardów i cymbergai, a z automatów bieda: zaledwie kilka, ale to chyba tylko 3D, zobaczyłem tę grę co kiedyś w Rowach widziałem, nazwa gry The House Of The Dead oraz jakąś bodajże piłkę Striker czy jakoś tak.
xxxwojtekxxx - 16-03-2010, 22:22

Witam,
Przypadkiem znalazłem to forum w necie (szukając serwisanta do mojego flipera) i łezka mi się zakręciła w oku jak zobaczyłem ten temat – szkoda że dawno nikt go nie kontynuuje bo pewnie odezwało by się więcej maniaków salonów gier – ale może jeszcze temat „ożyje” na nowo. Przeczytałem wszystkie wasze posty i postanowiłem że ja tez się wypowiem.
Sądząc po tytułach które wymieniacie to moja przygoda z fliperami i salonami gier rozpoczęła się jeszcze wcześniej:
Pierwsze wspomnienia to lata około 1981-1982 na osiedle Cegielniana w Krakowie na którym mieszkałem przyjechało wesołe miasteczko, takie byle jakie: 2 karuzele, strzelnica i wóz drzymały z 2 pinballami elektromechanicznymi (po latach odkryłem tytuł jednego z nich przekopując bazy fliperów w necie) był to „Knock-out” (drugi nie wiem jaki ale równie stary prawdopodobnie też z lat 60-tych) oraz pierwszą gra telewizyjną którą był czarno biały ping-pong – dwie kreski i kwadracik który robił za piłkę między nimi (jeśli ktoś zna nazwę to proszę o info). Byłem wtedy w 1 klasie podstawówki ale już grywałem ostro jak tylko dorwałem parę złotych. Potem ok. 1983 otwarł się salon gier w garażu przy ulicy Odrzańskiej na tym samym osiedlu w którym stało 5 maszyn też pinballi elektromechanicznych (również po latach odnalazłem je w bazach fliperów w necie) : „Criterium 70” , „Jack in the box”, „Gold Record” , „Magnotron”, „Monaco”. W tym salonie a raczej przed wejściem do niego pojawiły się pierwsze sępy z cyklu daj piątkę (starą piątkę koloru złotego wrzucało się do flipera), tam poznałem po raz pierwszy wszystkie klimaty o których tutaj piszecie: zadymione pomieszczenie, brak wentylacji, zapach stęchlizny w zimie i jeszcze jedno jazgot wszystkich maszyn naraz po prostu super!!!  okropnie tęsknię za tym wszystkim. Po ok. 2 latach. Kolejne dwie „graj budy” w okolicy, które najmilej i najdłużej wspominam:
- pierwsza na pętli autobusowo tramwajowej w Łagiewnikach (pojawiła się też mniej więcej w tym okresie 1983-4 i istniała bardzo długo, ja chodziłem tam od początku aż do 1994r). W tym salonie gier na początku stało 5 lub 6 pinballi alfanumerycznych z których jeden utkwił mi szczególnie w pamięci był to: „Hounted House” super maszyna trzy poziomowa, późniejsze super tytuły które tam się pojawiały to: „Fire Power”, „Stellar Wars”, „Black Knight”, „F 14 Tomcat”, „Fun House”, „Fire” „Pin Bot”, „Apollo 13” i mój ulubiony na którym biłem wszystkie rekordy „Split Second” nota bene chętnie bym kupił tego flipera ale nie mogę go znaleźć w Polsce. Z czasem część pinballi zastąpiły arcade. Pierwsze z nich które uwielbiałem to „Missile Command” (w oryginalnej budzie do tej gry sterowany kulką), „Centipede” (również w oryginalnej budzie sterowanej kulką) „Time pilot” (też oryginalna buda z piękną szatą graficzną) „Catacomb” , „Super Cobra” , „Kung Fu Master”, „Popeye”, „Moon Patrol” później pojawiały się takie rarytasy jak: „Ambush”, „Tiger Helli”, „Dragon Buster” „Air Duel” „Commando” „Equites”, „Guerilla War”, „Ikari”, „Ikari III”, „Gauntlet II”, „Chase HQ” (też w oryginalnej budzie sterowanej kierownicą), „Gaplus”, „Aero Fighters 1,2,3”, „Chopper I”, „Legendary Wings” i moje ulubione ponad wszystko: „Exed Exes” oraz „Gemini Wings”. Po 1995 pojawiłem się tam jeszcze kilka razy ale salon opanowały bijatyki których nie lubię. Jednak ten salon wspominam z rozrzewnieniem. Kiedy grałem tam pierwszy raz do maszyny wrzucało się stare 10zł ostani raz kupowałem żeton za 50zł!! :-)
- drugi salon znajdował się na ul Kalwaryjskiej w podworcu kamienicy naprzeciwko KS Korona. Tam bywałem przez 4 lata od 1985 do 1989. Ten salon też już nie istnieje. W tym salonie w jednej sali stały 5 pinballi alfanumerycznych: „Mata Hari”, „Coundown” „Spirit of 76” „Charlies Angels” oraz jeden o tematyce bilarda ale nie pamiętam nazwy (chyba "nine ball"). Uwielbiałem wszystkie :-) . W drugiej Sali stało kilka maszyn arcade. Moje ulubione tytuły: „Donkey Kong”, „Kangaroo”, „Pac Man” „Hyper Olimpic” ale ponad wszystko kochałem „Exerion”.
Warto także wspomnieć kilka innych salonów w Krakowie w których bywałem sporadycznie albo tylko dla jednej gry:
- salon w Nowej Hucie os Oświecenia (buda na kołach) moja ulubiona gra to: „Flying Shark”
- salon o którym już ktoś tutaj wspominał w uliczce na prawo od kościoła Mariackiego najprawdopodobniej chodziło o Pasaż Bielaka. Tam chodziłem pograć w „Pole Position” w oryginalnej budzie sterowanej kierownicą i z siodełkiem oraz dachem jak w symulatorze.
- salon w Nowej Hucie os Kolorowe (drewniana buda) tam z kolei grałem w „Vastar”
- salon przy rondzie Grunwaldzkim (buda na kołach) moja ulubiona gra to „LOCO”
- salon w Dźwirzynie nad morzem gdzie jeździłem przez 3 lata na wakacje. Tam puszczałem kasę na „Yie ar kung-fu”
Wszystkie opisane salony gier miały dokładnie klimat który opisali moi przedmówcy: smród, podejrzane towarzystwo, sępy, zaduch itp. ale było cudownie :-)
Na flipery przestałem chodzić w 1995 jak poszedłem na studia. Kiedy z 5 może 6 lat temu odkryłem MAME oszalałem z zachwytu. Od razu zacząłem kombinować jak zrobić Joya z gałką i przyciskami w zeszłym roku kupiłem oryginalny Arcade stick (gorąco polecam super sprawa) i ciupię sobie czasami w moje ulubione gierki. Poluję również na pinballa elektromechanicznego ale to rarytasy na rynku a jeżeli się pojawią to koszmarnie zdezelowane. Wprawdzie posiadam w domu pinballa „WWF Royal Rumble” którego w dwa lata zamęczyłem na śmierć ale to nie to samo co elektromechanik czy alfanumeryk.
I jeszcze jedno w zeszłym roku zorganizowaliśmy z kolegą imprezę dla naszych klientów w stylu arcade. 10 pożyczonych maszyn ze starymi waflami: „Catacomb” „Frogger” „Tiger Helli” „Donkey Kong” „Gauntlet II” (niestety tylko dla 2 graczy) „Commando” „1942” „Cadillac & dinosaurs” „Super Cobra” „Ikari” oraz 2 pinballe „WWF Royal Rumble” i „Robocop”. Wszystko w wynajętym pubie. To był strzał w 10!!! Dwudziestu facetów w wieku 30-40 lat chlało piwsko, paliło fajki i ciupało w stare gry do 6 rano (jak dzieci). Większość pyta się kiedy kolejna taka impreza bo bawili się lepiej z nami niż na zorganizowanej za kupę kasy przez konkurencję imprezie w klubie GoGo.
Obecnie w Krakowie znam tylko jeden salon gier w Galerii Plaza ale tam jest lipa, większość to owocówki albo zdezelowane symulatory ale od biedy można w coś pograć.
Jeśli ktoś kojarzy opisane przeze mnie salony niech się odezwie powspominamy razem!!!
Pozdrawiam wszystkich miłośników Arcade i Pinballi.

destructor - 20-03-2010, 08:32

Gdzie masz ten lokalik gdzie organizowałeś turniej dla klientów? W Krakowie?
Skoro tu dopiero "znalazłeś się" może z czasem zainteresuje cię MARP - strona gdzie można pooglądać replaye MAME i wrzucać swoje. Trochę klimatu oddaje jeśli się wciągnie dość mocno :)

xxxwojtekxxx - 06-04-2010, 14:23

Ten lokal to dawna dyskoteka na Zabłociu w Krakowie, już nie istnieje a szkoda bo na takie imprezy to był super klub (dużo miejsca, fajny wystój itp.) ale jak poszukasz to jest wiele takich lokali w których można zorganizować podobne imprezy. Co do MARP to podaj mi adres jeśli mozesz.
Metal Sonic - 20-04-2010, 17:03

Najlepiej wspominam Metal Slug'a oraz Soul Calibura. Pierwszy raz z tymi grami zetknąłem się w salonie gier w jakiejś małej miejscowości....Mierzyn bodajże. Była tam masa różnych automatów do gier.

W Boszkowie za to znajdą się automaty SEGI, jakieś czołgi... nie pamiętam nazwy, oraz Daytona. Jest też Virtua Cop i Soul Edge a z nowszych to BurnOut 3 i Tekken 4.

Shadowsword - 27-04-2010, 16:28

Jako, że z brawlerów, czy zwykłych bijatyk ciężko znaleźć coś ciekawego w naszym kraju, to najwięcej czasu spędzam na grach tanecznych. Właściwie to wolę DDR'a, ale ostatnio w Warszawie działające zostały tylko dwa Pump It Upy - Exceed w Blue City (który też ledwo działa), oraz NX2 w Galerii Mokotów, który działa całkiem nieźle.

Co tydzień, w sobotę od ~15 do ~20 spotykam się w GM większą ekipą, jeśli ktokolwiek ze Stolicy, lub okolic jest zainteresowany to serdecznie zapraszamy :) Jest z kim potańczyć (mamy właściwie graczy na każdym poziomie - od zupełnych noobów grających z trudem 4, do koksów rozwalających Crazy i Nightmare), a także na co popatrzeć.

Slawciu38 - 05-03-2011, 11:12

Witam.
Też przypadkiem znalazłem się na tym forum i z łezką w oku czyta się Wasze wpisy ;-)
Ja też w tamtych czasach należałem do "maniaków gier salonowych". Każdą wolną chwilę spędzałem w salonie gier. Trwało to kilkanaście ładnych lat. Zaczęło się w szkole podstawowej i czasem nawet mając 23 lata zachodziłem jeszcze do salonów, które już w tym czasie były na wykończeniu. Mieszkam w Kielcach i na brak salonów nie można było narzekać. Jak tylko powstał jakiś nowy, zaraz miałem cynk od kumpli i udawaliśmy się tam zawsze w kilku dla bezpieczeństwa. (Wiadomo - obcy w salonie mógł obskoczyć bęcki :-) ) Oczywiście miałem "swój" salon na osiedlu taki barakowóz, który uchodził za jeden z lepszych. Zawsze nowe gry. Właściciel dbał o niego. Pilnował porządku, no i z czasem wszyscy się w nim znali. Nie było bydła. (z małymi wyjątkami może). Po latach treningu zauważyłem u siebie spore zdolności w niektórych grach. Uwielbiałem strzelanki. Bijatyki mniej mnie pociągały, ale też w nie grywałem. :-) Najlepsze wrażenie robiło się w obcym salonie, gdzie gra była od 2 dni, nikt nie umiał grać, a tu ktoś przychodzi i młuci grę do końca. Wtedy szacun. Następnym razem można było przyjść samemu i nikt nie zaczepiał, bo wiadomo-gość nieźle wymiata,:) Miałem też kilka ciekawych incydentów z właścicielami salonów. W niektóre gry można było grać godzinami. Nie miały końca. Można było przechodzić je kilka razy od nowa. :-) Raz postanowiłem spróbować ile jestem w stanie ugrać na grze. I okazało się, że grałem od momentu otwarcia salonu, aż do zamknięcia prawie bez przerwy. Facet był chyba wściekły.:) To był "Ashura blaster". Przeszedłem grę chyba z 10 razy, nastukałem mnóstwo dodatków. Do tego stopnia, że robiłem sobie małe przerwy. Dawałem pograć innym. oczywiście kumple nie grali dłużej, niż kilka chwil, bo ciężko jest wejść do gry w połowie największej zadymy.:) Bywało potem tak, że właściciel salonu dawał mi kasę i mówił, żebym poszedł do innego pograć, bo przeze mnie nie miał utargu.:) Okupowałem mu maszynę kilka godzin. Do tego na innych nikt nie gra, bo wszyscy się gapią i utargu nie ma.W dwóch salonach tak miałem.:)
Generalnie muszę sobe załatwić te stare gierki i pomłucić w nie kidyś znowu trochę...:)

MameFan - 03-05-2011, 11:51

Coś dla przypomnienia... Dla fanów salonów i dobrej muzyki:

http://www.youtube.com/watch?v=dQ2-e9s2YBI

val75 - 30-08-2011, 23:10

Witam

Wszystkie gierki udało mi się znaleźć oprócz jednej.
Chciałem prosić forumowiczów o pomoc.
Kótki opis:
Kilka planet (do wyboru zniebieska, zielona, czerwona etc.).
Lądujemy na planecie, pacyfikujemy (oczywiście jednym ludzikiem), wskakujemy w samolot i pacyfikujemy kosmos.
Tak z grubsza to wygląda.
Wydaje mi się, że nazywała się Planetary Defense, ale pod tym tytułem nic nie znajduję.
Podobna do Turricana, w zasadzie to coś jakby połączenie Turrican i R-Type.

Pozdrawiam

ZB - 31-08-2011, 12:09

val75 napisał/a:

Kilka planet (do wyboru zniebieska, zielona, czerwona etc.).
Lądujemy na planecie, pacyfikujemy (oczywiście jednym ludzikiem), wskakujemy w samolot i pacyfikujemy kosmos.
Tak z grubsza to wygląda.

Xain'd Sleena
http://maws.mameworld.info/maws/romset/xsleena

val75 - 31-08-2011, 23:10

No to jest właśnie to.
Dzięki już odpalam.

Pozdro

michal2011 - 06-12-2011, 10:41
Temat postu: Pytanie o grę
Koledzy, szukam już chyba z tydzień i za cholerę nie mogę znaleźć. Kojarzycie taką grę, jedna chyba z najfajniejszych na flipery, chodziło się różnymi zwierzętami między innymi kozłem, panterą, z tego co pamiętam im więcej pozabijałeś przeciwników tym byłeś potężniejszy... kurcze strasznie mało z tej gry pamiętam ale te postacie są bardzo charakterystyczne.. zaczynało się w ogóle chodząc chyba na 4 łapach, a później jak się awansowało to było się takim pół kozłem pół człowiekiem, pamiętam też że pierwszy bos miał chyba jakieś mega długie rogi... wiem że chaotycznie to opisalem ale może ktoś na coś wpadnie :) z góry dziękuję !!
Arcade77 - 08-02-2014, 21:03

Pewnie chodzi o Metamorphic Force.
Darkin - 23-02-2014, 02:33

Ciężko już chyba znaleźć takie oldschoolowe salony gier. Ludzie teraz bardziej przerzucili się na różnego rodzaju jednorękich bandytów których zaroiło się od cholery. U mnie w mieście w każdej spelunce przynajmniej jeden taki automat musi stać. Są nawet dwa lokale czynne 24 godziny w których są tylko wyłącznie takie automaty. Oczywiście z krzykliwą nazwą i neonem Las Vegas :)

A jak u Was? Spotykacie jeszcze takie prawdziwe salony gier w swoich miastach? Ewentualnie jakieś lokale w których można pograć na konsoli? Kafejek internetowych zdaje się, że już też się nie spotyka? ;)

Metal Sonic - 23-02-2014, 16:20

Jedyne co kojarzę w Poznaniu, to salon gier na Starym Dworcu. Nigdy tam nie właziłem, ale wiem, że są jakieś wyścigi Segi i Tekken 3. Musiałbym się przejść kiedyś, jak będę miał dyszke w 2jkach na poświęcenie. ;-)

Co do samych Salonów, niestety już żadnych nie kojarzę. Na Arcade'ach gram kiedy wyjeżdżam na wakacje, zazwyczaj w miejscowociach nad morzem. Ostatnio zaliczyłem partyjkę w House of the Dead 3 i Outrun 2. Ahhh Sega....

EDIT: pamiętam, że nad jeziorem Rusałka był kiedyś całkiem solidny salon gier - ale był tam wtedy kiedy byłem dzieciakiem w wieku poniżej 7 lat. Niestety, teraz budowla stoi pusta...

[ Dodano: 23-02-2014, 16:23 ]
EDIT2:

Zamierzam sobie kiedyś wybudować maszynę Arcade - z komputera wyposażonego w stary 17' calowy monitor. Będzie jak znalazł do barku w piwnicy ;-)

Darkin - 24-02-2014, 09:40

Metal Sonic napisał/a:
Na Arcade'ach gram kiedy wyjeżdżam na wakacje, zazwyczaj w miejscowociach nad morzem. Ostatnio zaliczyłem partyjkę w House of the Dead 3 i Outrun 2. Ahhh Sega....
)


Też racje. W każdej nadmorskiej miejscowości salon gier musi być ;) Ale i z moich obserwacji wynika, że nawet w takich miejscach zainteresowanie arcadówkami jest coraz mniejsze. Ludzie zabierają na wakacje ze sobą laptopy, konsole przenośne, tablety. Co innego piłkarzyki, cymbergaje i gruszki bokserskie. Do nich kolejki chyba nigdy nie znikną ;)

Metal Sonic - 14-03-2014, 20:28

Ostatnio byłem w miejscu o którym wcześniej wspominałem. Aż smutno patrzeć jak niszczeje... zrobiłem nawet kilka fotek, ale nic arcadeowego już na nich się nie ujrzy....

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group